Film z 1982 roku. Dramat, sensacja, tak jest klasyfikowany w katalogach filmowych. Dla wielu niestety jedynym skojarzeniem z tym obrazem jest umięśniony facet, trochę pretensjonalny, dżungla, Wietnam, Afganistan, akcja, trup się kładzie jak domino. I jest to prawda odnośnie filmów z szyldem Rambo, ale nie dla filmu „Pierwsza krew”.**
Scenariusz zaadaptowany przez Sylwestra Stallone na podstawie książki pod tym samym tytułem, jest więcej niż strzelanką i popisem szkoły przetrwania. To film o dopiero co nazwanym wówczas zjawisku, które dzisiaj definiujemy jako PTSD, czyli zespół stresu pourazowego.***Film, a właściwie główny bohater jest wg mnie zaczynem, pierwowzorem dla postaci Jamesa Bourne, choć Robert Ludlum
pewnie nie potwierdziłby tego. W jednym i drugim przypadku bohaterowie zostali wyszkoleni do jednego – do zabijania, przetrwania i mają z tymi zdolnościami problem w czasie pokoju. Seans zaskoczył moich synów pozytywnie. Znali tytuł, znali gdzieś tam postać, która w popkulturze funkcjonuje. Mieli jakieś wyobrażenie. Ale jak wspomniałem, jest to wyobrażenie drugiej, trzeciej czy czwartej części. Otrzymali w kinie dramat człowieka, jego sposób na przeżycie.
Najstarszy syn docenił plastykę filmu, samej taśmy filmowej. Sposób kadrowania, czy oświetlenia planu. Owszem, pewne momenty zdradzają sensacyjny styl początku lat 80’ – wybuchy czy spektakularne kraksy samochodów z eksplozjami właśnie.
Lata 80’. Nawet jeśli urodziliście się wcześniej, albo i później, to wiedzcie, że one Was ukształtowały. Na wielu płaszczyznach. Także tych filmowych i muzycznych. Część rzeczywistości powstałej w latach 80’ trafiło do nas dopiero w 90’ i promieniowało dość długo. Jak reaktor w Czarnobylu.
W dzisiejszym odcinku Prorock’a też będą lata 80’. Właściwie konkretny rok: 1986. Dlaczego akurat ta data? Odpowiedź w audycji, która dobrze rockuje.
Słuchajcie Prorocka w sobotę o 20:00
Maciej Papke, zapraszam.
*mamy rok 2026
**przy tym obrazie nie ma mowy o spojlerowaniu, zatem przypomnę: w tym filmie ginie tylko jeden człowiek.
***PTSD - Podczas Wojny Secesyjnej nazwano to żołnierskim sercem, podczas pierwszej wojny światowej mówiono o tych stanach jako zmęczeniu kombatanta, po drugiej wojnie mówiono o wstrętnej reakcji na stres. Kombatanci wietnamscy byli diagnozowani w kierunku syndromu powietnamskiego.
Ten ciężki stan określano w latach 70’ jako zmęczenie bitwą. Dopiero na początku lat 80’ uporządkowano i zdefiniowano to jako właśnie zespół stresu pourazowego – ang. PTSD. Ale dopiero dwadzieścia lat później, zaczyna to docierać szerzej i ze zrozumieniem do ludzkości.

Radio Szczecin