Zabrałem synów do kina. Pierwsza krew. Niektórym ten tytuł niewiele mówi, ale w polskiej dystrybucji jest podpowiedź - „Rambo: pierwsza krew”. Niektóre kina przypominają teraz* odrestaurowane klasyki filmowe. Przegapiłem ostatnio „Łowcę Jeleni”, dlatego nie mogłem odpuścić seansu z Sylwestrem Stallone.
Zauważyli też odmienny sposób narracji filmowej od tej jaki obecnie mają serwowany w produkcjach platform streamingowych. Prosta opowieść, opowiedziana w miarę prosty sposób. Minimum słów głównego bohatera, maksimum gry.
Najstarszy syn docenił plastykę filmu, samej taśmy filmowej. Sposób kadrowania, czy oświetlenia planu. Owszem, pewne momenty zdradzają sensacyjny styl początku lat 80’ – wybuchy czy spektakularne kraksy samochodów z eksplozjami właśnie.
Lata 80’. Nawet jeśli urodziliście się wcześniej, albo i później, to wiedzcie, że one Was ukształtowały. Na wielu płaszczyznach. Także tych filmowych i muzycznych. Część rzeczywistości powstałej w latach 80’ trafiło do nas dopiero w 90’ i promieniowało dość długo. Jak reaktor w Czarnobylu.
W dzisiejszym odcinku Prorock’a też będą lata 80’. Właściwie konkretny rok: 1986. Dlaczego akurat ta data? Odpowiedź w audycji, która dobrze rockuje.
Słuchajcie Prorocka w sobotę o 20:00
Maciej Papke, zapraszam.
*mamy rok 2026
**przy tym obrazie nie ma mowy o spojlerowaniu, zatem przypomnę: w tym filmie ginie tylko jeden człowiek.
***PTSD - Podczas Wojny Secesyjnej nazwano to żołnierskim sercem, podczas pierwszej wojny światowej mówiono o tych stanach jako zmęczeniu kombatanta, po drugiej wojnie mówiono o wstrętnej reakcji na stres. Kombatanci wietnamscy byli diagnozowani w kierunku syndromu powietnamskiego.
Ten ciężki stan określano w latach 70’ jako zmęczenie bitwą. Dopiero na początku lat 80’ uporządkowano i zdefiniowano to jako właśnie zespół stresu pourazowego – ang. PTSD. Ale dopiero dwadzieścia lat później, zaczyna to docierać szerzej i ze zrozumieniem do ludzkości.
Film z 1982 roku. Dramat, sensacja, tak jest klasyfikowany w katalogach filmowych. Dla wielu niestety jedynym skojarzeniem z tym obrazem jest umięśniony facet, trochę pretensjonalny, dżungla, Wietnam, Afganistan, akcja, trup się kładzie jak domino. I jest to prawda odnośnie filmów z szyldem Rambo, ale nie dla filmu „Pierwsza krew”.**
Scenariusz zaadaptowany przez Sylwestra Stallone na podstawie książki pod tym samym tytułem, jest więcej niż strzelanką i popisem szkoły przetrwania. To film o dopiero co nazwanym wówczas zjawisku, które dzisiaj definiujemy jako PTSD, czyli zespół stresu pourazowego.***Film, a właściwie główny bohater jest wg mnie zaczynem, pierwowzorem dla postaci Jamesa Bourne, choć Robert Ludlum
pewnie nie potwierdziłby tego. W jednym i drugim przypadku bohaterowie zostali wyszkoleni do jednego – do zabijania, przetrwania i mają z tymi zdolnościami problem w czasie pokoju. Seans zaskoczył moich synów pozytywnie. Znali tytuł, znali gdzieś tam postać, która w popkulturze funkcjonuje. Mieli jakieś wyobrażenie. Ale jak wspomniałem, jest to wyobrażenie drugiej, trzeciej czy czwartej części. Otrzymali w kinie dramat człowieka, jego sposób na przeżycie.
Najstarszy syn docenił plastykę filmu, samej taśmy filmowej. Sposób kadrowania, czy oświetlenia planu. Owszem, pewne momenty zdradzają sensacyjny styl początku lat 80’ – wybuchy czy spektakularne kraksy samochodów z eksplozjami właśnie.
Lata 80’. Nawet jeśli urodziliście się wcześniej, albo i później, to wiedzcie, że one Was ukształtowały. Na wielu płaszczyznach. Także tych filmowych i muzycznych. Część rzeczywistości powstałej w latach 80’ trafiło do nas dopiero w 90’ i promieniowało dość długo. Jak reaktor w Czarnobylu.
W dzisiejszym odcinku Prorock’a też będą lata 80’. Właściwie konkretny rok: 1986. Dlaczego akurat ta data? Odpowiedź w audycji, która dobrze rockuje.
Słuchajcie Prorocka w sobotę o 20:00
Maciej Papke, zapraszam.
*mamy rok 2026
**przy tym obrazie nie ma mowy o spojlerowaniu, zatem przypomnę: w tym filmie ginie tylko jeden człowiek.
***PTSD - Podczas Wojny Secesyjnej nazwano to żołnierskim sercem, podczas pierwszej wojny światowej mówiono o tych stanach jako zmęczeniu kombatanta, po drugiej wojnie mówiono o wstrętnej reakcji na stres. Kombatanci wietnamscy byli diagnozowani w kierunku syndromu powietnamskiego.
Ten ciężki stan określano w latach 70’ jako zmęczenie bitwą. Dopiero na początku lat 80’ uporządkowano i zdefiniowano to jako właśnie zespół stresu pourazowego – ang. PTSD. Ale dopiero dwadzieścia lat później, zaczyna to docierać szerzej i ze zrozumieniem do ludzkości.

Radio Szczecin