„Najtrudniej jest stawić czoła samemu sobie” - tak powiedział w jednym z wywiadów John Lennon. Było to w epoce nowojorskiej, krótko po wydaniu płyty o silnej wymowie politycznej, jakim był album „Some Time in New York City”. Płyty moim zdaniem takiej sobie. Płyty, która była ‘za bardzo’. Więcej buntowniczej mocy miał wydany kilka miesięcy wcześniej singiel - „Power to The People”, stworzony tuż przed wyjazdem z Wielkiej Brytanii do USA. Choć jak przyznał Lennon – „Napisałem coś do śpiewania dla ludzi. Robię single jak gazety. To był kolejny szybki numer, zrobiony w Ascot”. Po latach stwierdził bardziej dobitnie, że jest to piosenka „raczej żenująca” i „powstała o 10 lat za późno”.
Bo piosenki dają moc, dają wiarę, niosą nas na pięciolinii życia. Niestety część z nich płowieje*, albo właśnie żenuje, a część jest po prostu źle zrozumiana i odebrana. Dobitnym przykładem jest pieśń „Mury” Jacka Kaczmarskiego. Artysta wielokrotnie podkreślał, że utwór nie został przez Polaków zrozumiany. Zresztą, o ironio, utwór pokazuje mechanizm, w którym tłum przejmuje pieśń od poety, zniekształca jej sens i zamienia ją w narzędzie walki oraz nowej tyranii.
„Every Breath You Take” – The Police. Piosenka nie polityczna, ale też wciąż źle interpretowana, odbierana. Sting napisał ten utwór w trakcie bolesnego rozwodu i przyznał, że przeraża go fakt, jak ludzie interpretują ten mroczny utwór jako coś pięknego.
Wracając do utworów buntowniczych, rewolucyjnych, niosących. Wielu artystów po latach, albo odnosiła się jak Lennon do własnych dzieł raczej sceptycznie, albo wręcz pisali o rozczarowaniu rewolucją, zdradzie ideałów, cynizmie polityki i powrocie „starego pod nową nazwą”. Rock ma cały ogromny nurt takich piosenek. Od hippisowskiego kaca poprzez zimną wojnę, aż po współczesne rozczarowanie demokracją i mediami.
W tym wydaniu Prorocka – audycji która dobrze rockuje - o rewolucjach, które pożerają własne marzenia. O idealistach, którzy po latach śpiewają już inaczej**. I o świecie, w którym coraz trudniej odróżnić bunt od kolejnej manipulacji.
Hej prorocy moi z gniewnych lat,
obrastacie w tłuszcz
Już was w swoje szpony dopadł szmal,
zdrada płynie z ust.
* „Power to The People” nadal ma swoją energię i moim zdaniem może ponieść.
** W swojej rodzimej twórczości śpiewał o tym m.in. i Grzegorz Ciechowski na ostatniej płycie Republiki „Masakra”. Czuć to w kompozycjach: tytułowej „Masakrze” ale i w „Mamonie” czy w „Końcu czasów”. Wybaczcie, że nie zmieściłem tego w tej krótkiej 50 minutowej audycji.

Radio Szczecin