Machina Czasu
Radio SzczecinRadio Szczecin » Machina Czasu
Fot. pixabay.com
Fot. pixabay.com
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
To był wtorek. 1 sierpnia 1944 roku, o godz. 17 (określonej kryptonimem "W", jak Wolność), wybuchło Powstanie Warszawskie. Planowane na kilka dni, trwało ponad 2 miesiące. Do walki przystąpiło około 30 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej z Okręgu Warszawskiego. Tylko 10 procent walczących było uzbrojonych. Natomiast po stronie niemieckiej do walki stanęło około 20 tysięcy w pełni uzbrojonych żołnierzy, którzy do dyspozycji mieli pancerne jednostki frontowe, artylerię i lotnictwo.
Powstanie Warszawskie było największym tego typu aktem oporu w okupowanej przez Niemców Europie. "Machiną czasu" przenosimy się 76 lat wstecz.
Anna Jurksztowicz. Fot Zuza Krajewska
Anna Jurksztowicz. Fot Zuza Krajewska
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
35 lat temu podczas Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu wystąpiła dziewczyna ze Szczecina. Wykonała piosenkę "Diamentowy kolczyk" i zdobyła I nagrodę w kategorii Debiuty. Mimo że śpiewała już wcześniej, to właśnie wówczas jej kariera nabrała rozpędu. Wydała 9 płyt, a szczególną popularnością cieszyły się jej utwory "Hej, Man!", "Stan pogody", "Kochaj mnie zwyczajnie" oraz piosenki z filmów i seriali: "Kingsajz", "W pustyni i w puszczy", "Matki, żony i kochanki", "Na dobre i na złe" oraz "Ranczo".

4 września ukaże się nowa płyta Anny Jurksztowicz zatytułowana "Jestem taka sama". Promuje ją pięknie i szlachetnie zaśpiewana (wspólnie z Andrzejem Piasecznym) piosenka "Kochanie ja nie wiem". Anna Jurksztowicz w "Machinie czasu". Stan pogody (ducha) - w skali od 0 do 10 - plus 12. :-)
Zbigniew Czarnuch w Parku Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Zbigniew Czarnuch w Parku Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
W Witnicy, gdzie po II wojnie światowej osiedliła się jego rodzina, a ojciec piastował funkcję burmistrza, osobiście skuwał ślady niemieckich pozostałości z fasad budynków. Czuł, że w ten sposób oswaja obcą (bo poniemiecką) przestrzeń. A jednak, gdy poznał dawnych, niemieckich mieszkańców tej miejscowości, zmienił stosunek do "odwiecznych polskich wrogów". Moment, gdy zrozumiał, że nienawiść, brak tolerancji nie mają narodowości, postrzega jako kamień milowy w swoim życiu.
Zbigniew Czarnuch - nauczyciel, wychowawca, harcerz i historyk regionalista, inicjator Polsko-Niemieckiego Stowarzyszenia „Pro Europa Viadrina - świętował niedawno swoje 90. urodziny. Na swoim profilu na FB napisał: " Pytacie mnie, jak to jest, gdy ma się 90 lat?
Ano zaczyna człowiek gorzknieć. Staje się zgryźliwym starcem. Bo świat okazał się być nie takim, jakim go sobie wymarzył. Wszystko jest nie tak. W naszej płynnej nowoczesności zmieniły się zakresy znaczeniowe pojęć antycznej triady: DOBRA, PRAWDY i PIĘKNA. Dziś dobre znaczy tyle, co korzystne, przydane. W toczonej debacie nie chodzi już o prawdę, lecz o to, kto kogo bardziej skompromituje, zakrzyczy. A Piękno? Szkoda mówić. (...) Starałem się być dobrym nauczycielem i wychowawcą, a tymczasem na zjeździe absolwentów usłyszałem pod swoim adresem: „Nienawidzę pana, bo pan powiedział mojej mamie na wywiadówce, że nie jestem orłem, a ja zostałem dyrektorem!"
Byłem w mym życiu głównie pedagogiem. Razem z innymi nauczycielami wychowywaliśmy podopiecznych do poszanowania przyrody. Zwłaszcza jej największego skarbu jakim jest woda. A tymczasem, gdy z mostku koło mego domu spojrzę na koryto Witnej i zobaczę, co ona swym nurtem niesie, to okazuje się, że nie pomogła nawet zbudowana w wyniku mych starań 25 lat temu jej panorama z napisem: "Dobry Potok Witna". Stosunek Witniczan do jej wód nie uległ zmianie. Także liczne artykuły, które na ten temat pisałem do naszych gazetek, pozostały bez wpływu, a sama panorama Witnej została zabazgrana znakami kultury młodego pokolenia mieszkańców miasta.
Jako wychowawcy ponieśliśmy totalną klęskę! Do tego dochodzi wiek, wciąż nowe schorzenia i wizyty u lekarzy oraz zmory bezsennych nocy. Czas biesów i upiorów, przypominających ci wszystkie życiowe klęski, wpadki, grzechy i grzeszki. Koszmar. Więc jak tu pod naporem tych wszystkich nagich faktów nie stawać się zgorzkniałym staruchem?" Można wiele o nim powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest "zgorzkniałym staruchem".
Spotkałam się z panem Zbigniewem w Parku Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji, który kiedyś stworzył. Nie ma lepszego miejsca na takie spotkanie. I na rozmowę o życiowych kamieniach milowych...
Ludwik Zdanowski. Fot. ze zbiorów prywatnych
Ludwik Zdanowski. Fot. ze zbiorów prywatnych
Z księgą pamiątkową Ludwika Zdanowskiego. Od lewej strony: Barbara Falkowska, Anna Zwöck i Danuta Krużyńska oraz autorka. Fot. Roman Falkowski
Z księgą pamiątkową Ludwika Zdanowskiego. Od lewej strony: Barbara Falkowska, Anna Zwöck i Danuta Krużyńska oraz autorka. Fot. Roman Falkowski
Żeglarz, Kuba Jaworski, Maria Mataj i Ludwik Zdanowski. Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Żeglarz, Kuba Jaworski, Maria Mataj i Ludwik Zdanowski. Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Hajduczki. Wanda (Maja) Wisniewska, Mirosława Drążek, Dana Krużyńska, na dole Ewa Zemler. Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Hajduczki. Wanda (Maja) Wisniewska, Mirosława Drążek, Dana Krużyńska, na dole Ewa Zemler. Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Małgosia Sarosiek, Roman Szulc oraz dwie Hajduczki, których nazwiska nie są znane. Może ktoś rozpozna? Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Małgosia Sarosiek, Roman Szulc oraz dwie Hajduczki, których nazwiska nie są znane. Może ktoś rozpozna? Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Hajduczki: Ala Kazaniszyn i Ania Adamowicz (Zwöck). Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Hajduczki: Ala Kazaniszyn i Ania Adamowicz (Zwöck). Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
List od słynnego tenora, Wiesława Ochmana. Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
List od słynnego tenora, Wiesława Ochmana. Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Z księgi pamiątkowej Ludwika Zdanowskiego
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
"Inżynier z duszą artysty" - tak Ludwika Zdanowskiego określiła Ania Zwöck, która w zespole, którego był kierownikiem muzycznym, występowała jeszcze pod panieńskim nazwiskiem - Adamowicz. I rzeczywiście tak było - absolwent, a potem pracownik Politechniki Szczecińskiej miał też drugi zawód, a jednocześnie pasję - muzykę.
W 1952 z jego inicjatywy powstała grupa rewelersów, znana pod wieloma nazwami, m.in. Szczecińska Czwórka Wokalna, a od momentu podjęcia stałej współpracy z Radiem Szczecin - Szczecińska Czwórka Radiowa. Od 1970 roku Ludwik Zdanowski prowadził żeńską grupę wokalną Hajduczki. Zmarł tydzień temu (4 lipca) w Szczecinie. Miał 91 lat.
Kierownika zespołu wspominają: Barbara i Roman Falkowscy. Anna Zwöck oraz Danuta i Krzysztof Krużyńscy.
Powstaje książka o Hajduczkach. Zbierane są środki na jej wydanie na portalu zrzutka.pl. Jeśli ktoś chce pomóc:
https://zrzutka.pl/pffe9x
Szczecińskie dźwigozaury, jeden z symboli miasta. Fot. Alicja Szymańska [Radio Szczecin/Archiwum]
Szczecińskie dźwigozaury, jeden z symboli miasta. Fot. Alicja Szymańska [Radio Szczecin/Archiwum]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Gdzie kompozytor i wokalista, Ryszard Leoszewski puszczał latawce? Który ze szczecińskich sportowców budował wieżowiec RiTV? Co ma wspólnego z nawigacją Dariusz Mikuła, dyrektor Kany? Co sądzi o żurku dr Angelo Rella, włoski szczecinianin? Jaka jest różnica między mieszkańcami Szczecina i Poznania zdaniem prof. Jana Lubińskiego?
Odpowiedzi na te pytania w świątecznej "Machinie czasu". Okruchy wspomnień i refleksje o mieście, z okazji urodzin polskiego Szczecina.
Parada autobusów z okazji 140. rocznicy szczecińskiej Komunikacji Miejskiej. Fot. Maciej Papke [Radio Szczecin/Archiwum]
Parada autobusów z okazji 140. rocznicy szczecińskiej Komunikacji Miejskiej. Fot. Maciej Papke [Radio Szczecin/Archiwum]
Parada autobusów z okazji 140. rocznicy szczecińskiej Komunikacji Miejskiej. Fot. Maciej Papke [Radio Szczecin/Archiwum]
Parada autobusów z okazji 140. rocznicy szczecińskiej Komunikacji Miejskiej. Fot. Maciej Papke [Radio Szczecin/Archiwum]
Parada autobusów z okazji 140. rocznicy szczecińskiej Komunikacji Miejskiej. Fot. Maciej Papke [Radio Szczecin/Archiwum]
Parada autobusów z okazji 140. rocznicy szczecińskiej Komunikacji Miejskiej. Fot. Maciej Papke [Radio Szczecin/Archiwum]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Nie tylko ogórek czyli... historia szczecińskich autobusów - to tytuł dzisiejszej "Machiny czasu". Opowieść o komunikacji jest jednocześnie opowieścią o mieście i jego mieszkańcach. Podróż zaczniemy w XIX wieku, potem zatrzymamy się na dłuższą chwilę na początku XX wieku, kiedy pan Pabst, prywatny przedsiębiorca uruchomił pierwsze połączenie autobusowe na Głębokie. Linia ta nie istniała długo, została zlikwidowana w 1906 roku. Powrót komunikacji autobusowej w Szczecinie nastąpił w grudniu 1927 roku, kiedy to zostało uruchomione połączenie pomiędzy Lotniskiem a Dąbiem. Linia ta cieszyła się dużym powodzeniem, w związku z czym zaczęły powstawać kolejne.
Jakie były koleje losu komunikacji przed autobusami? Jak wyglądały pierwsze szczecińskie autobusy? Jaka była filozofia komunikacji w przed- i powojennym Szczecinie?
Noc Kupały. Fot. pixabay.com
Noc Kupały. Fot. pixabay.com
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Noc Kupały to święto obchodzone w najkrótszą noc w roku, z 21 na 22 czerwca. Noc Kupały, nakazem Kościoła w X wieku zastąpiono Nocą Świętojańską i przeniesiono na wigilię św. Jana czyli z 23 na 24 czerwca. Noc Kupały, Noc Kupalna albo Kupalnocka, Święto Kresu, Sobótka, Noc Świętojańska - jak by nie nazywać tej pełnej magii uroczystości, łączy w sobie dwa żywioły: ognia i wody, a jej najważniejszym symbolem jest kwiat paproci, mający ponoć niezwykłą moc.
Okładka książki Joanny Rawik "Po co nam to było?"
Okładka książki Joanny Rawik "Po co nam to było?"
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
"Na Paryż okazałam się zbyt francuska, na Moskwę zbyt chuda. Na Polskę - w sam raz" - tak ze śmiechem mówiła o sobie w jednym z wywiadów. Bohaterką "Machiny czasu" będzie Joanna Rawik, dama polskiej piosenki.
O tym, co ją ukształtowało jako człowieka i artystkę, o intelektualnych fascynacjach oraz o miłości do kultury francuskiej i Edith Piaf, a także o tym, jak powstał jej pseudonim artystyczny w "Alfabecie Joanny Rawik".
Ciamarajda. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Ciamarajda. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Patrzę na nieco zgarbioną postać. Ma wyłupiaste oczka, wydatny nos i nieproporconalnie duże dłonie, co podkreśla jeszcze różowy lakier na paznokciach. I smutek w oczach. Zastygła w bezruchu. To Ciamarajda, którą wiele lat temu przywiozłam z Barlinka.
"Figurki w pracowni ceramicznej pozornie są zastygłe w bezruchu, ale one tak tylko udają. Jest w nich zaklęte życie, mają dusze i charaktery. Bo dzieci tworząc je, przekazują im uczucia, marzenia, energię, a nawet najskrytsze sekrety. Na tym polega związek twórcy z dziełem, w tym tkwi tajemnica i siła tworzenia. Dzieło, oprócz tworzywa, powstaje z uczuć." Tak pisała o Ciamarajdach Romana Kaszczyc znana też jako Roma Barlinecka, zmarła przed czterema laty artystka - plastyczka i pisarka, animatorka życia kulturalnego w Barlinku.
1 czerwca - Międzynarodowy Dzień Dziecka. Fot. pixabay.com
1 czerwca - Międzynarodowy Dzień Dziecka. Fot. pixabay.com
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Simone de Beauvoir, francuska pisarka, filozofka i feministka jest autorką cudownie prawdziwej definicji człowieka dorosłego. Otóż jest to "dziecko nadęte latami". Tak więc my, tak nadęci latami i przekonaniem, że wiemy lepiej, czasem tęsknimy za sobą... sprzed nadęcia.
W przeddzień święta zapraszam na "Machinę..." pod tytułem "Dziecko w czasie".
Rolę arbuzowych pigułek odegrają nagrania z archiwum Radia Szczecin, fragmenty audycji Ireny Łuczakowej, Joanny Foltyn, Aliny Głowackiej, Marka Koszura oraz mojego autorstwa.
1234567