Radio SzczecinRadio Szczecin » Kultura
  Reklama  
Zobacz
  reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
W Radiu Szczecin serial audio na podstawie „Lalki” Bolesława Prusa

Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
Fot. Małgorzata Frymus [Radio Szczecin]
Artur Daniel Liskowacki świętował w piątek na Scenie Szekspirowskiej Teatru Polskiego w Szczecinie 50-lecie pracy artystycznej.
Prozaik, poeta, eseista, dziennikarz i krytyk teatralny, a także autor słuchowisk radiowych i książek dla dzieci od dekad pozostaje związany ze Szczecinem i jego życiem kulturalnym. Pod kierunkiem Adama Opatowicza wystąpili aktorzy Teatru Polskiego oraz zaproszeni goście: Ewa Kabsa oraz Mirosław Czyżykiewicz.

Sam jubilat nie krył zadowolenia i wzruszenia.

- Pięknie się czuję, dlatego że Adam Opatowicz bardzo pięknie ten benefis przygotował. Byłem zakłopotany i trochę nieufny, jak to mogą takie benefisy wyglądać, bo one z reguły są trochę kiczowate... Siedziałem, obserwowałem, jakbym był gościem u kogoś innego i bardzo temu kogoś zazdrościłem, że ma taki piękny wieczór - powiedział.

Były też łzy - przyznał Artur Daniel Liskowacki.

- Gdy się polały - nie widać pod ciemnymi okularami, ale się polały - bo niektóre wiersze i niektóre interpretacje były tak piękne, tak pięknie śpiewali... Ja już mówiłem pani Ewie Kapsie, że ją kocham. Zobowiązałem moją małżonkę, że na moim pogrzebie pani Ewa Kapsa zaśpiewa "Bohemę" - dodał.

Artur Daniel Liskowacki za swoją działalność artystyczną otrzymał m.in. Nagrodę Artystyczną Miasta Szczecina w 2000 roku oraz Nagrodę 60-lecia Polskiego Radia Szczecin w 2005 roku. Jego powieść "Eine kleine" znalazła się w finale Nagrody Literackiej Nike.
- Pięknie się czuję, dlatego że Adam Opatowicz bardzo pięknie ten benefis przygotował. Byłem zakłopotany i trochę nieufny, jak to mogą takie benefisy wyglądać, bo one z reguły są trochę kiczowate... Siedziałem, obserwowałem, jakbym był gościem u kogoś innego i bardzo temu kogoś zazdrościłem, że ma taki piękny wieczór - przyznał.
- Gdy się polały - nie widać pod ciemnymi okularami, ale się polały - bo niektóre wiersze i niektóre interpretacje były tak piękne, tak pięknie śpiewali... Ja już mówiłem pani Ewie Kapsie, że ją kocham. Zobowiązałem moją małżonkę, że na moim pogrzebie pani Ewa Kapsa zaśpiewa "Bohemę" - dodał.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty