Radio SzczecinRadio Szczecin » Artykuły sponsorowane
  Autopromocja  
Zobacz

Salon u mnie ma jedno duże okno balkonowe na zachód. Rano panuje w nim półmrok. Po piętnastej słońce wchodzi tak nisko, że na ekranie telewizora widać już tylko odbicie, a po zmroku cały pokój jest jak na dłoni z chodnika. Jedna zasłona tego nie rozwiąże. Albo zaciągasz ją i siedzisz w ciemności w środku dnia, albo odsuwasz i masz oświetloną scenę dla przechodniów.

Dlatego w salonie tkaniny się warstwuje: dwie, czasem trzy w jednym oknie, każda do innej pory dnia. Poniżej sześć układów, które da się złożyć z samego lnu. Nie chodzi o to, żeby użyć wszystkich naraz. Wystarczy wybrać jeden i dopasować go do swojego okna.

1. Firana z tyłu, zasłona z przodu, czyli karnisz na dwa tory

Tak wisi u mnie teraz i tak wisiało w poprzednim mieszkaniu. Przy szybie lekka firana, od strony pokoju gęstsza zasłona. Każda na osobnym torze karnisza, więc przesuwasz je niezależnie.

Firanę zostawiasz zaciągniętą przez cały dzień. Rozprasza światło i zabiera przechodniom widok na wnętrze. Zasłony stoją wtedy zebrane po bokach okna i wchodzą do gry dopiero wieczorem albo w upalne popołudnie.

Ważny jest zapas szerokości. Każda warstwa powinna być mniej więcej dwa razy szersza od okna. Wąska zasłona po zaciągnięciu wisi napięta, bez fałd, i światło przechodzi wtedy przez sam splot. Karnisz montuj kilkanaście centymetrów nad nadprożem. Okno wydaje się wtedy wyższe, a przy okazji jest gdzie schować mocowanie rolety, gdyby kiedyś doszła.

2. Roleta przy szybie, zasłony tylko po bokach

U siostry pod oknem w salonie stoi kanapa, u mnie w kuchni grzejnik. Zaciągnięta zasłona kładzie się wtedy na meblu i po kilku tygodniach widać na niej załamanie. Sterowanie światłem przejmuje więc roleta zamontowana w świetle okna, a zasłony zostają nieruchomą ramą.

Roleta zajmuje dokładnie tyle miejsca, ile ma szyba, i schodzi tam, gdzie akurat potrzebujesz: do połowy albo do samego parapetu. Zasłony po bokach nie muszą się w ogóle domykać. Zmiękczają tylko krawędzie okna i wiążą je kolorem z resztą pokoju.

Roletę mocowaną w świetle okna trzeba mierzyć co do centymetra. Półtora centymetra luzu z każdej strony daje już wyraźną szparę światła. Przy zasłonie nadmiar szerokości chowa się w fałdzie, przy rolecie takiego zapasu po prostu nie ma.

3. Muślin zamiast firany, gdy w dzień chcesz miękkie światło

Lniany muślin to najlżejsza warstwa, jaka ma sens w salonie. Splot jest luźny, więc światło przechodzi przez tkaninę rozproszone, zamiast kłaść się na podłodze ostrym prostokątem.

Za dnia muślin wystarczy sam. Kupiłam go kiedyś bez drugiej warstwy i to był błąd. Po zmroku muślin przestaje działać: kiedy w pokoju palą się lampy, a na zewnątrz jest ciemno, przez lekki splot widać sylwetki. Tak zachowuje się każda cienka tkanina, więc muślin zawsze idzie w parze z czymś gęstszym.

O tym, co kupujesz, decyduje zresztą gramatura, nie nazwa na metce. Muślin i woal mieszczą się mniej więcej w przedziale 80-120 g/m². Zasłona z prawdziwego zdarzenia zaczyna się od jakichś 180 g/m² w górę.


4. Dwie gramatury zasłon, lżejsza na dzień, gęstsza na wieczór

Firana nie jest obowiązkowa. Można ją zastąpić drugim kompletem zasłon, tyle że z lżejszej tkaniny. W oknie wisi wtedy len na lnie, w dwóch gęstościach. Wygląda to spójniej niż firana zestawiona z zasłoną.

Lniane zasłony bywają przewiewne i wyraźnie prześwitujące albo tak gęste, że po zaciągnięciu w pokoju robi się półmrok. Lżejszy komplet zasuwasz rano i zostawiasz na cały dzień. Cięższy wchodzi wieczorem albo wtedy, gdy słońce zaczyna razić w ekran.

Obie warstwy pierzesz tak samo, w tej samej temperaturze, więc po praniu siadają podobnie. Przy firanie z innego materiału zwykle wychodzi tak, że jedna warstwa zbiegnie mocniej i po roku nie kończą się już na tej samej wysokości. Len zmiękczany kamieniem, czyli stonewashed, wraca po praniu na karnisz bez prasowania, lekko pognieciony.

5. Dolna warstwa przy oknie od ulicy, czyli zazdrostka albo panel

Salon na parterze, okno wprost na chodnik. W takim oknie problemem jest tylko dolna połowa, ta na wysokości wzroku przechodnia. Górę spokojnie zostawiasz odsłoniętą. Z ulicy nikt tam nie zagląda, a właśnie tamtędy wchodzi najwięcej światła.

Zazdrostka wisi na cienkim karniszu w połowie wysokości okna albo na drążku rozporowym w świetle wnęki. Zasłania linię wzroku i nic poza tym. Wieczorem dokładasz do niej pełną zasłonę, w dzień zostaje sama, a pokój nie robi się przez to ciemniejszy.

Rozwiązanie znane z kuchni sprawdza się też w salonie szeregówki albo mieszkania w kamienicy, gdzie okno wychodzi na wąską uliczkę. Warunek jest jeden: dolna warstwa musi być z tej samej tkaniny co reszta. Inaczej wygląda jak doklejona.

6. Warstwa sezonowa, czyli jeden karnisz i dwa komplety

Nie każde warstwowanie musi wisieć jednocześnie. Da się je rozłożyć w czasie: latem lekki len, zimą gruby, ten sam karnisz, dwa komplety zamieniane dwa razy w roku.

Przy lnie ma to akurat sens, bo ta sama tkanina zachowuje się zupełnie inaczej w zależności od gramatury. Lekka przepuszcza powietrze i nie trzyma ciepła, więc latem w pokoju nie robi się duszno. Cięższa przy oknie zimą ogranicza chłód ciągnący od szyby, co widać zwłaszcza w starym budownictwie z pojedynczymi ramami. Komplet, który akurat nie wisi, składasz do szafy. Zajmuje mniej miejsca niż zimowa kołdra, a na karnisz wraca odświeżony, zamiast wisieć okrągły rok i łapać kurz.

Kolejność warstw i wspólna długość

Dwie rzeczy działają niezależnie od układu. Najlżejsza tkanina wisi najbliżej szyby, najcięższa od strony pokoju. Odwrotnie nie ma sensu: gęsta warstwa przy szybie odcina światło, więc lekka nie ma już czego rozpraszać.

Druga sprawa to długość. Wszystkie warstwy powinny kończyć się na tej samej wysokości, najlepiej centymetr nad podłogą. Firana krótsza od zasłony o dziesięć centymetrów rzuca się w oczy mocniej niż różnica kolorów.

Dlatego przy oknie salonu tak często kończy się na szyciu na wymiar. Gotowe komplety mają skokowe długości, 250 albo 260 centymetrów, i przy oknie balkonowym rzadko która trafia. Polskie pracownie szyją na podany wymiar w kilka dni, więc obie warstwy zamawiasz z tym samym wykończeniem dołu i z tej samej partii tkaniny.

Zmierz wysokość od karnisza do podłogi, zanim cokolwiek zamówisz. U mnie skończyło się na dwóch warstwach, trzecia została pomysłem na papierze i wcale mi jej nie brakuje.


Posłuchaj najnowszych Wiadomości Radia Szczecin

Archiwum informacji

poniedziałek27wtorek28środa29czwartek30piątek31sobota01niedziela02poniedziałek03wtorek04środa05czwartek06piątek07sobota08niedziela09poniedziałek10wtorek11środa12czwartek13piątek14sobota15niedziela16poniedziałek17wtorek18środa19czwartek20piątek21sobota22niedziela23poniedziałek24wtorek25środa26czwartek27piątek28sobota29niedziela30poniedziałek31wtorek01środa02czwartek03piątek04sobota05niedziela06
  Autopromocja  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty