Ogromne pożary szaleją w północnej Kalifornii. Nie żyje pięć osób, wśród nich są dziecko i dwóch strażaków, siedemnaście uznaje się za zaginione.
- Nie tylko nie wiem co będę robił jutro, ale nawet dzisiejszej nocy – mówi jeden z mieszkańców tej części Stanów Zjednoczonych, któremu żywioł całkowicie zniszczył cały życiowy dobytek.
Porywisty wiatr wywołał tornada ogniowe, które niszczyły wszystko co miały na drodze. Strażacy przeprowadzali ewakuacje w ekstremalnych warunkach zagrażających życiu. W sumie przeniesionych zostało w bezpieczne miejsca blisko czterdzieści tysięcy mieszkańców. Ogień strawił już 500 struktur i zagraża tysiącom innych.
Porywisty wiatr wywołał tornada ogniowe, które niszczyły wszystko co miały na drodze. Strażacy przeprowadzali ewakuacje w ekstremalnych warunkach zagrażających życiu. W sumie przeniesionych zostało w bezpieczne miejsca blisko czterdzieści tysięcy mieszkańców. Ogień strawił już 500 struktur i zagraża tysiącom innych.
W akcji gaśniczej bierze udział 3300 strażaków, 300 pojazdów oraz 17 helikopterów. Według wstępnych ustaleń, pożar powstał na skutek zapalenia się samochodu. Walkę z ogniem utrudnia suche powietrze, wiatr oraz temperatury, które są nadspodziewanie wysokie, nie tylko zresztą w tym regionie kraju.

Radio Szczecin