11-letnia dziewczynka wpadła do jaskini na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej nieopodal zamku Morsko.
Akcję ratowniczą przeprowadzili ratownicy z jurajskiej grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jak mówi Michał Rysiukiewicz, prezes GOPR-u, 11-latka przebywała tam na obozie biegów na orientację.
- Dziewczynka najprawdopodobniej pomyliła drogi, poślizgnęła się w miejscu, gdzie było sporo liści, wpadła do tej dziury, to był upadek z około 10-12 metrów. Liście, które leżały na dnie jaskini, zamortyzowały dość mocno ten upadek, dlatego obyło się bez poważniejszych urazów, aczkolwiek poleciała śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala na dalszą diagnostykę - mówi Rysiukiewicz.
Na początku do poszkodowanej dotarło dwóch ratowników. Jako pierwszy zjechał do niej ratownik medyczny, który udzielił jej początkowej pomocy i zabezpieczył.
Życiu dziewczynki nie zagraża niebezpieczeństwo.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Dziewczynka najprawdopodobniej pomyliła drogi, poślizgnęła się w miejscu, gdzie było sporo liści, wpadła do tej dziury, to był upadek z około 10-12 metrów. Liście, które leżały na dnie jaskini, zamortyzowały dość mocno ten upadek, dlatego obyło się bez poważniejszych urazów, aczkolwiek poleciała śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala na dalszą diagnostykę - mówi Rysiukiewicz.
Na początku do poszkodowanej dotarło dwóch ratowników. Jako pierwszy zjechał do niej ratownik medyczny, który udzielił jej początkowej pomocy i zabezpieczył.
Życiu dziewczynki nie zagraża niebezpieczeństwo.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin