Bliscy rosyjskiej laborantki, która zmarła na tajemniczą chorobę, wciąż są izolowani – poinformowała w rozmowie z portalem Meduza dziennikarka kanału „Ludzie Bajkału”, Olga Mutowina.
Rosyjska dziennikarka oświadczyła, że na kwarantannie są także ludzie, którzy mieli kontakt ze zmarłą laborantką - około 200 osób.
Olga Mutowina wyjaśnia, że laborantka stłukła probówkę z patogenem w Irkucku, ale trafiła do szpitala w Szelichowie, gdzie zmarła. Szpital był objęty kwarantanną. Dziennikarka zwróciła uwagę, że kwarantanną objęte były jeszcze inne szpitale, w tym szpital położniczy. Jak podkreśliła Olga Mutowina, nie wiadomo dlaczego akurat te placówki, ponieważ władze nie przekazywały żadnych informacji na ten temat.
- W sytuacji informacyjnej próżni ludzie kreują rzeczywistość - mówiła Mutowina. - Pojawiają się plotki i internetowe memy. Społeczeństwo próbuje robić różne rzeczy, które jak mu się wydaje, mogą je chronić – stwierdziła irkucka dziennikarka.
Jak dodała, część mieszkańców obwodu irkuckiego kupiła antybiotyki, maski przeciwzakaźne i różnego rodzaju materiały dezynfekujące.
Jednocześnie władze centralne i lokalne uspokajają, że nie ma zagrożenia wybuchem epidemii dżumy. W komunikatach Rospotriebnadzoru, odpowiednika polskiego sanepidu, wskazano, że u żadnej z badanych osób nie wykryto bakterii tej choroby.
Olga Mutowina wyjaśnia, że laborantka stłukła probówkę z patogenem w Irkucku, ale trafiła do szpitala w Szelichowie, gdzie zmarła. Szpital był objęty kwarantanną. Dziennikarka zwróciła uwagę, że kwarantanną objęte były jeszcze inne szpitale, w tym szpital położniczy. Jak podkreśliła Olga Mutowina, nie wiadomo dlaczego akurat te placówki, ponieważ władze nie przekazywały żadnych informacji na ten temat.
- W sytuacji informacyjnej próżni ludzie kreują rzeczywistość - mówiła Mutowina. - Pojawiają się plotki i internetowe memy. Społeczeństwo próbuje robić różne rzeczy, które jak mu się wydaje, mogą je chronić – stwierdziła irkucka dziennikarka.
Jak dodała, część mieszkańców obwodu irkuckiego kupiła antybiotyki, maski przeciwzakaźne i różnego rodzaju materiały dezynfekujące.
Jednocześnie władze centralne i lokalne uspokajają, że nie ma zagrożenia wybuchem epidemii dżumy. W komunikatach Rospotriebnadzoru, odpowiednika polskiego sanepidu, wskazano, że u żadnej z badanych osób nie wykryto bakterii tej choroby.

Radio Szczecin
