Nadchodzącej nocy będziemy spać godzinę dłużej. Przestawimy zegarki po raz kolejny i zapewne nie ostatni. Dyskusja w Unii w sprawie likwidacji zmiany czasu trwa od ośmiu lat.
Europosłowie naciskają więc na państwa członkowskie i kilka dni temu grupa ponad 40-stu deputowanych wysłała list ponaglający do unijnych rządów. Podpisała się pod nim szóstka europosłów.
Adam Jarubas z PSL-u podkreślił, że likwidacji zmiany czasu chcą Europejczycy i tego głosu nie można zignorować.
- To konsekwentny wniosek Polski od 2018 roku, kiedy Komisja przeprowadziła sondaż wśród Europejczyków. Ponad 4 miliony ludzi się wypowiedziało, w zdecydowanej większości za zniesieniem tej zmiany czasu, więc ja uważam podobnie. Musimy cały czas robić nacisk na Radę, żeby dokończyła tę procedurę – powiedział europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Unijne kraje nie mogą się porozumieć, jaką strefę czasową wybrać. Większość chciałaby pozostać przy czasie letnim, niektóre kraje na północy wolałyby zimowy, a te na południu Europy właściwie nie chcą żadnych zmian.
Europoseł PiS-u Kosma Złotowski powiedział, że konieczna jest koordynacja, by uniknąć mozaiki czasowej i komplikacji między innymi w transporcie.
- Chodzi o to, żeby nie było w samej Unii Europejskiej zbyt wielu stref czasowych, ale to jest kwestia uzgodnienia. Za likwidacją zmiany czasu przemawia przede wszystkim wygoda ludzi, bo to przestawianie swojego organizmu co pół roku, to jest dla niektórych bardzo duży wysiłek. Są jakieś badania, które mówią o tym, że to się negatywnie odbija na zdrowiu, że krowy mleka mniej dają, a kury mniej jajek znoszą. Tego rodzaju argumenty były i są podnoszone i pewnie tak jest – powiedział deputowany Prawa i Sprawiedliwości.
Komisja Europejska, próbując przełamać impas, zapowiedziała analizę obejmującą różne aspekty związane ze zmianą czasu.

Radio Szczecin