Czarna skrzynka Boeinga 767, który 1 listopada przed lądowaniem na lotnisku Chopina w Warszawie uległ awarii, dostanie się dziś w ręce niemieckich specjalistów. Decyzję taką podjęła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, bo w Polsce nie ma urządzeń, które mogą skopiować zapis dźwięku z czarnej skrzynki na tradycyjne nośniki.
Wiceprzewodniczący komisji Maciej Lasek powiedział IAR, że badania w niemieckiej komisji badania wypadków lotniczych są przeprowadzone w ramach międzynarodowych uzgodnień.
Lasek dodał, że przygotowanie stenogramu z zapisu dźwiękowego może być czasochłonne, ale zanim nie poznamy jakości nagrania z czarnej skrzynki trudno oszacować jak długo to potrwa. Lasek dodał, że Komisja nie zdecydowała jeszcze która polska instytucja zajmie się dalszym etapem prac nad zapisem dźwięku. "Wszystko zależy od jakości zapisanego materiału" - powiedział IAR wiceprzewodniczący.
Boeing 767, lecący z Nowego Jorku, musiał awaryjnie lądować w Warszawie, gdyż nie wysunęło się podwozie. Na pokładzie było 231 osób. Żadna z nich nie została poszkodowana.
Lasek dodał, że przygotowanie stenogramu z zapisu dźwiękowego może być czasochłonne, ale zanim nie poznamy jakości nagrania z czarnej skrzynki trudno oszacować jak długo to potrwa. Lasek dodał, że Komisja nie zdecydowała jeszcze która polska instytucja zajmie się dalszym etapem prac nad zapisem dźwięku. "Wszystko zależy od jakości zapisanego materiału" - powiedział IAR wiceprzewodniczący.
Boeing 767, lecący z Nowego Jorku, musiał awaryjnie lądować w Warszawie, gdyż nie wysunęło się podwozie. Na pokładzie było 231 osób. Żadna z nich nie została poszkodowana.

Radio Szczecin