Rozmowy nieuczesane
Radio SzczecinRadio Szczecin » Rozmowy nieuczesane
Maria Boniecka. 1929 rok. Fot. pomeranica.pl
Maria Boniecka. 1929 rok. Fot. pomeranica.pl
Maria Boniecka. Fotografia paszportowa. 1965 rok, tuż przed wyjazdem na zawsze pisarki ze Szczecina. Fot. pomeranica.pl
Maria Boniecka. Fotografia paszportowa. 1965 rok, tuż przed wyjazdem na zawsze pisarki ze Szczecina. Fot. pomeranica.pl
W 24 numerze tygodnika "Odra" z 1947 roku Stanislaw Telega napisał: „Maria Boniecka zasługuje na uwagę. Posiada duża kulturę rzemiosła literackiego, świadomość niebanalną środków artystycznych, żywą wyobraźnię, co w sumie składa się na umiejętność sugestywnego i barwnego podania przedstawionego tematu. Na wieczorze autorskim, urządzonym 10 czerwca w Sali Liceum Pedagogicznego, dopisała frekwencja publiczności szczecińskiej. Autorka czytała fragmenty "Bezdomnych".
Kim była Maria Boniecka? Dlaczego przebyła drogę od Warszawy, przez Sopot, Szczecin do Sydney? Jaką rolę odegrała jej działalność społeczna, pedagogiczna, ale nade wszystko literacka w Szczecinie? Czy jest pamiętana?
Zniszczenia w radzieckim konsulacie przy ul. Piotras Skargi w Szczecinie 10 grudnia 1956 roku. Fot. z książki Pawła Skubisza "Nocna rewolta. Antysowieckie zamieszki w Szczecinie 10 grudnia 1956 r.". Wydawnictwo IPN
Zniszczenia w radzieckim konsulacie przy ul. Piotras Skargi w Szczecinie 10 grudnia 1956 roku. Fot. z książki Pawła Skubisza "Nocna rewolta. Antysowieckie zamieszki w Szczecinie 10 grudnia 1956 r.". Wydawnictwo IPN
10 grudnia 1956 r. doszło w Szczecinie do ulicznych zamieszek. Tego dnia, około godziny 18 w okolicach placu Przyjaźni Polsko-Radzieckie (obecnie Zgody) milicjanci usiłowali zatrzymać pijanego mężczyznę. Przedłużająca się szamotanina skupiła uwagę wielu przechodniów, którzy zaczęli gromadzić się wokół miejsca interwencji. W pewnym momencie rozpaczliwe okrzyki awanturującego się mężczyzny - "Za co mnie aresztujecie, jestem Polakiem" wywołały gwałtowną reakcję zgromadzonych, którzy swój gniew skupili na interweniujących funkcjonariuszach Milicji Obywatelskiej. Sytuacja wymknęła się spod kontroli...
Poznański Czerwiec 1956 r. Manifestacja na ul. Armii Czerwonej (obecnie Święty Marcin). Od lewej: Stanisław Tomalak, Zbigniew Błaszyk i prawdopodobnie Kazimierz Kasprowski (a nie Janusz Kulas, jak przypisał to UBP). Autor nieznany. Fot. wikipedia.org
Poznański Czerwiec 1956 r. Manifestacja na ul. Armii Czerwonej (obecnie Święty Marcin). Od lewej: Stanisław Tomalak, Zbigniew Błaszyk i prawdopodobnie Kazimierz Kasprowski (a nie Janusz Kulas, jak przypisał to UBP). Autor nieznany. Fot. wikipedia.org
Ciąg dalszy opowieści o przełomowym 1956 roku. Tajny referat Nikity Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR, podczas którego opisane zostały niektóre zbrodnie okresu stalinowskiego. Audycje Józefa Światły w Radiu Wolna Europa, które zaczęły być nadawane na jesieni 1954 roku. Zbiegły na Zachód wysoki funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa opisał w nich kulisy funkcjonowania bezpieki i partii komunistycznej w Polsce. Protesty robotnicze czyli Poznański Czerwiec. Polski Październik i Powstanie węgierskie.
Wojciech Lizak, Marian Kalemba i Agata Rokicka. Zapraszamy.
Józeg Stalin i Nikita Chruszczow w 1936 roku. Fot. wikipedia.org
Józeg Stalin i Nikita Chruszczow w 1936 roku. Fot. wikipedia.org
Zaczęło się, jak u Hitchcocka, od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rosło. Rok 1956 obfitował w wydarzenia, które zmieniły (albo zaczęły zmieniać) obraz świata. W nocy z 24 na 25 lutego 1956 r., przywódca Związku Radzieckiego Nikita Chruszczow wygłosił w czasie XX Zjazdu KPZR tajny referat "O kulcie jednostki i jego następstwach". Poddał w nim ostrej krytyce Stalina i stworzony przez niego system zbrodni. Treść tajnego referatu szybko przestała być tajemnicą. Rozpoczęło się trzęsienie ziemi w naszej części świata...
Okładka książki Wojciecha Rapy "Ferajna z Sorento". Książkę wydała Szczecińska Agencja Artystyczna.
Okładka książki Wojciecha Rapy "Ferajna z Sorento". Książkę wydała Szczecińska Agencja Artystyczna.
Sorrento to jeden ze szczecińskich lokali, w których w latach 60. grała nowa, młodzieżowa muzyka. To miejsce stanowiło również skrzynkę kontaktową dla artystów. Muzycy przychodzili tu wymienić plotkami, informacjami o poziomie zespołów czy wokalistów, możliwościach zagrania w innych kawiarniach, restauracjach, klubach. To w Sorrento narodziła się grupa Nieznani. Pierwszy wspólny koncert zespół zagrał w kinie Promień. Kiedy odsłonięto kurtynę, publiczność na chwilę zamarła. Na scenie pojawiła się czwórka chłopaków w koszulach, z własnoręcznie wykonanymi gitarami i… maskami na twarzach. Henryk Fabian (Henryk Sawicki), Bitles (Zbigniew Włodarczyk), Narta (Andrzej Nartowski) - chłopaki z Sorrento od razu podbili serca szczecińskich fanów big beatu.
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
W legendarnej willi Sorrento w Szczecinie - Muzeum Muzyczne. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Od 150 lat u zbiegu alei Wojska Polskiego oraz ulic Mickiewicza i Bolesława Śmiałego stoi drewniana willa. Starsi szczecinianie wspominają to miejsce z łezką w oku. To właśnie tutaj w latach 50. i 60. XX wieku przychodzili na kawę, wino i... giełdę muzyczną. Bo to miejsce przyciągało tych, którzy złaknieni byli plotek i nowinek ze świata muzyki. To tu spotykała się grupa słynnych "Sorrenciaków". Kim byli?
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy nieuczesanej z big beatową nutką.
FAMA 1994 - Wojciech Mann z rowerem i Krzysztof Materna
FAMA 1994 - Wojciech Mann z rowerem i Krzysztof Materna
Pierwsze FAMY były powiewem świeżości. Jak wiatr od morza odkurzyły to, co w sztuce estradowej trąci myszką. Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej powstał w 1966 roku. Przez kolejne lata cieszył, ekscytował i zmuszał do refleksji. Występowali tu m.in.: Marek Grechuta, Magda Umer, Renata Przemyk, Maryla Rodowicz, Elżbieta Wojnowska, Zespół Reprezentacyjny, Raz Dwa Trzy, Coma, Salon Niezależnych, Elita, Formacja Chatelet, jak i Teatr Ósmego Dnia.
Era starożytna festiwalu to lata 1966-1977, a era nowożytna rozpoczęła się w 1983 roku.
Czy porównanie tego, co było z tym, jak obecnie wygląda studencki festiwal, wypada na niekorzyść teraźniejszości?
FAMA 1968 r. - Przejazd artystów ulicami miasta (Plac Wolności)
FAMA 1968 r. - Przejazd artystów ulicami miasta (Plac Wolności)
FAMA 1970-1971 r. - Zespół ludowy w czasie występu w amfiteatrze
FAMA 1970-1971 r. - Zespół ludowy w czasie występu w amfiteatrze
FAMA 1968 r. - Modlitwa na scenie
FAMA 1968 r. - Modlitwa na scenie
FAMA 1968 r. - Podziękowania dla uczestników (z lewej Zbigniew Wodecki)
FAMA 1968 r. - Podziękowania dla uczestników (z lewej Zbigniew Wodecki)
FAMA 1973 r. - Sprzedaż karnetów i biletów indywidualnych
FAMA 1973 r. - Sprzedaż karnetów i biletów indywidualnych
FAMA - czyli Festiwal Artystyczny Mlodziezy Akademickiej - powstala w 1966 roku w Świnoujsciu. Od tego czasu do 1977 roku przybywali na FAMĘ studenci z całego kraju. Po kilku latach przerwy pojawila sie ponownie w 1983 roku i odbywa się do dziś.
Historię FAMY tworzą tacy artyści: Magda Umer, Marek Grechuta, Maryla Rodowicz, Jacek Kaczmarski, Agnieszka Duczmal, Henryk Sawka, Jacek Kleyff, Krzysztof Knittel, Olga Lipińska, Marek Dyjak, Mariusz Lubomski, Renata Przemyk, Maciej Stuhr, Kinga Preis, zespół Raz Dwa Trzy, Teatr Ósmego Dnia, Salon Niezależnych, Kabaret Potem oraz wielu, naprawdę wielu innych. O famie FAMY w „Rozmowach nieuczesanych”.
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fragment ekspozycji na temat Festiwalu Młodych Talentów w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Big-beat to określenie wymyślone przez Franciszka Walickiego, związanego z Gdynią wybitnego animatora kultury, nazywanego ojcem polskiego rock’n’rolla. Trzeba było stworzyć pojęcie neutralne. Rock'n'roll takim nie był - kojarzył się bowiem nie najlepiej - z kulturą zgniłego Zachodu. Z big-beatem było trochę jak z misiem z filmu Stanisława Barei: "To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony i to nie jest nasze ostatnie słowo!”. I nie ostatnia nuta...
Zdjęcia z festiwalu w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Zdjęcia z festiwalu w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Nazwę big-beat, zastępującą nieakceptowaną przez antyzachodnie władze nazwę rock and roll, po raz pierwszy zastosowano w Polsce. Z wszystkich krajów bloku wschodniego, muzyka rockandrollowa zyskała pewną akceptację władz komunistycznych najwcześniej właśnie w Polsce - już na początku lat 60. XX wieku. W Czechosłowacji, na Węgrzech i w samym Związku Radzieckim nastąpiło to później - w połowie lub pod koniec tej dekady.
Big-beat zawładnął duszami młodych ludzi na dłuższy czas. Także dzięki dwóm edycjom Festiwalu Młodych Talentów, jakie w 1962 i 1963 roku odbywały się w Szczecinie.
2345678