Złodzieje drewna grasują w nadleśnictwie Gryfino. W tym roku było tam 35 przypadków kradzieży, co dało około 200 metrów sześciennych skradzionego drewna.
To o 30 kradzieży i o 100 metrów drewna więcej, niż w roku ubiegłym. Leśnicy potrafią wyjeżdżać na interwencje nawet trzykrotnie w ciągu jednej nocy. Jak mówi komendant gryfińskiego nadleśnictwa Marcin Rogalski, bywa niebezpiecznie.
- W nocy podczas zasadzki na złodziei mogą wydarzyć się różne rzeczy. Widoczność jest ograniczona, nie wiemy z kim mamy do czynienia, czasem sprawców jest więcej niż nas - przyznaje Rogalski.
Prócz kradzieży, problemem jest też paserstwo. Jak mówi kierownik do spraw obronności Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Mariusz Borowski, pomóc mogą zwykli ludzie.
- Problem narasta i chcemy rozmawiać ze społeczeństwem, żeby nam pomogło. Nie kupujmy drewna kradzionego, ale sprawdźmy jego pochodzenie. Nie o to chodzi, żeby kupić taniej - podkreśla Borowski.
Sprawdzić łatwo - wystarczy, że sprzedawca daje paragon. Wokół Szczecina, oprócz nadleśnictwa Gryfino, są jeszcze dwa inne: w Kliniskach i Trzebieży. W tym pierwszym złodziei wyłapano, a w drugim problem jest znikomy. W ubiegłym roku, na terenie wszystkich nadleśnictw szczecińskiej dyrekcji, skradziono ponad tysiąc metrów sześciennych drewna. Dyrekcja Lasów Państwowych spodziewa się, że w tym roku straty mogą być nawet o 200 metrów większe. To by dało 180 tys. zł strat.
Za kradzież drewna grozi grzywna pięciu tysięcy złotych lub prace społeczne. Z kolei za paserstwo, grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
- W nocy podczas zasadzki na złodziei mogą wydarzyć się różne rzeczy. Widoczność jest ograniczona, nie wiemy z kim mamy do czynienia, czasem sprawców jest więcej niż nas - przyznaje Rogalski.
Prócz kradzieży, problemem jest też paserstwo. Jak mówi kierownik do spraw obronności Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Mariusz Borowski, pomóc mogą zwykli ludzie.
- Problem narasta i chcemy rozmawiać ze społeczeństwem, żeby nam pomogło. Nie kupujmy drewna kradzionego, ale sprawdźmy jego pochodzenie. Nie o to chodzi, żeby kupić taniej - podkreśla Borowski.
Sprawdzić łatwo - wystarczy, że sprzedawca daje paragon. Wokół Szczecina, oprócz nadleśnictwa Gryfino, są jeszcze dwa inne: w Kliniskach i Trzebieży. W tym pierwszym złodziei wyłapano, a w drugim problem jest znikomy. W ubiegłym roku, na terenie wszystkich nadleśnictw szczecińskiej dyrekcji, skradziono ponad tysiąc metrów sześciennych drewna. Dyrekcja Lasów Państwowych spodziewa się, że w tym roku straty mogą być nawet o 200 metrów większe. To by dało 180 tys. zł strat.
Za kradzież drewna grozi grzywna pięciu tysięcy złotych lub prace społeczne. Z kolei za paserstwo, grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Radio Szczecin