Sekcja zwłok wyjaśni przyczynę śmierci noworodka z Kołobrzegu. Prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie.
33-letnia kobieta zaczęła w piątek rodzić w altance na działkach. Na miejsce przyjechała karetka. Brama wjazdowa była zamknięta, więc lekarz na piechotę dotarł do kobiety.
- Okazało się, że kobieta już urodziła, ale dziecko jest nieprzytomne - mówi prokurator rejonowy z Kołobrzegu Ziemowit Książek. - Lekarz podjął akcję reanimacyjną, ale okazało się, że dziecko nie żyje. Powiadomił w związku z tym o zdarzeniu organy ścigania. W zależności od wyników sekcji będziemy podejmować dalsze czynności.
Z doniesień lokalnych mediów wynika, że z powodu zamkniętej bramy lekarz dotarł na miejsce z opóźnieniem. - Nie miałem informacji, że doszło do jakiegoś problemu z tą bramą. Dowiedziałem się o tym dziś z artykułu prasowego, ale jeżeli taka okoliczność się pojawiła, to ona będzie wyjaśniona - dodaje Książek.
Rzeczniczka pogotowia Elżbieta Sochanowska powiedziała nam, że od momentu, gdy karetka stanęła przed ogródkami do czasu, gdy lekarz znalazł się przy kobiecie minęło kilka minut.
- Okazało się, że kobieta już urodziła, ale dziecko jest nieprzytomne - mówi prokurator rejonowy z Kołobrzegu Ziemowit Książek. - Lekarz podjął akcję reanimacyjną, ale okazało się, że dziecko nie żyje. Powiadomił w związku z tym o zdarzeniu organy ścigania. W zależności od wyników sekcji będziemy podejmować dalsze czynności.
Z doniesień lokalnych mediów wynika, że z powodu zamkniętej bramy lekarz dotarł na miejsce z opóźnieniem. - Nie miałem informacji, że doszło do jakiegoś problemu z tą bramą. Dowiedziałem się o tym dziś z artykułu prasowego, ale jeżeli taka okoliczność się pojawiła, to ona będzie wyjaśniona - dodaje Książek.
Rzeczniczka pogotowia Elżbieta Sochanowska powiedziała nam, że od momentu, gdy karetka stanęła przed ogródkami do czasu, gdy lekarz znalazł się przy kobiecie minęło kilka minut.

Radio Szczecin