Około stu beczek z chemikaliami znaleziono w miejscowości Kozy pod Stargardem. Nie zagrażają okolicznym mieszkańcom.
Beczki odkrył i poinformował o nich policję właściciel tamtejszej hali produkcyjnej.
- O tym zawiadomił nas sam właściciel hali, który wynajmuje ją osobie trzeciej. Informacja w zasadzie jest ograniczona do pojemników z nieznaną substancją, dlatego od chwili zawiadomienia na miejscu policjanci dozorują teren tej hali. Ponadto jest ona zamknięta i niedostępna dla osób trzecich - mówi Łukasz Famulski ze stargardzkiej policji.
Beczek od czwartku pilnują służby.
- Przeprowadzone zostaną stosowne czynności. Pozwolą określić nam z czym mamy do czynienia, co to jest za rodzaj substancji, czy stanowi swego rodzaju zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi lub środowiska - dodaje Famulski.
W piątkowy ranek przeprowadzono inspekcję w magazynie, który znajduje się tuż obok domów. Wciąż jednak nie wiadomo, ci zawierają.
- Są to pojemniki o pojemności tysiąca litrów, a także beczki 100- i 200-litrowe. Nie ma skażenia, które stwarzałoby zagrożenie dla życia i zdrowia, ale nie wiemy, co jest wewnątrz pojemników - przyznaje Famulski. I dodaje, że były oznakowane różnymi ostrzeniami, m.in. przed substancjami toksycznymi i żrącymi.
Na miejscu byli już strażacy, policjanci, prokurator i przedstawiciele wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska. Wiadomo, że pojemniki nie będą na razie stąd wywożone ani otwierane.
Teraz magazynu będzie pilnowany. Śledztwo powinno wyjaśnić, kto przywiózł pojemniki i czy nie zostało złamane prawo.
- O tym zawiadomił nas sam właściciel hali, który wynajmuje ją osobie trzeciej. Informacja w zasadzie jest ograniczona do pojemników z nieznaną substancją, dlatego od chwili zawiadomienia na miejscu policjanci dozorują teren tej hali. Ponadto jest ona zamknięta i niedostępna dla osób trzecich - mówi Łukasz Famulski ze stargardzkiej policji.
Beczek od czwartku pilnują służby.
- Przeprowadzone zostaną stosowne czynności. Pozwolą określić nam z czym mamy do czynienia, co to jest za rodzaj substancji, czy stanowi swego rodzaju zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi lub środowiska - dodaje Famulski.
W piątkowy ranek przeprowadzono inspekcję w magazynie, który znajduje się tuż obok domów. Wciąż jednak nie wiadomo, ci zawierają.
- Są to pojemniki o pojemności tysiąca litrów, a także beczki 100- i 200-litrowe. Nie ma skażenia, które stwarzałoby zagrożenie dla życia i zdrowia, ale nie wiemy, co jest wewnątrz pojemników - przyznaje Famulski. I dodaje, że były oznakowane różnymi ostrzeniami, m.in. przed substancjami toksycznymi i żrącymi.
Na miejscu byli już strażacy, policjanci, prokurator i przedstawiciele wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska. Wiadomo, że pojemniki nie będą na razie stąd wywożone ani otwierane.
Teraz magazynu będzie pilnowany. Śledztwo powinno wyjaśnić, kto przywiózł pojemniki i czy nie zostało złamane prawo.

Radio Szczecin