Około 500 aut, ich właściciele i tłumy fanów czterech kółek otworzyły nowy sezon motoryzacyjny na lotnisku w Kluczewie.
Organizatorzy zapowiadali mnóstwo atrakcji - m.in. tor do driftów, wspólnego grilla czy wyścigi na ćwierć mili, pokazy motocrossu i dziesiątki przerobionych aut- od malucha do ciężarówki. Takie atrakcje czekały dziś na fanów dwóch i czterech kółek na lotnisku w Kluczewie. Niespodzianek było jednak więcej, bo jak się okazało, nie tylko w nazwie organizatorów pojawiło się słowo "illegal".
- Season opener to tzw. otwarcie sezonu letniego. Dla wszystkich fanów motoryzacji, spragnionych adrenaliny i fajnej zabawy. Samochodów jest 500-600, ludzi dwa razy więcej, dopisała pogoda, a my to zorganizowaliśmy dla wszystkich zainteresowanych - mówił przedstawiciel organizującej wydarzenie grupy Illegal Szczecin.
W powietrzu unosiły się kłęby dymu i zapach palonej gumy. Do czasu, bo po około dwóch godzinach do uczestników imprezy dołączyli policjanci. Jak się okazało, motoryzacyjne powitanie sezonu było nielegalne. Na nic się zdały tłumaczenia i prośby. - To tylko zabawa - mówił jeden z uczestników.
Policjanci tłumaczyli, że tor wyścigowy zablokowali dla bezpieczeństwa kierowców i widzów.
To jednak fanom szybkich aut nie spodobało się. - Kto nie skacze, ten z policji - wykrzykiwało kilkudziesięciu najbardziej rozgoryczonych przyjazdem funkcjonariuszy.
- Na miejscu ustaliliśmy, że odbywa się zgromadzenie, a jego uczestnicy robią tzw. drifty. Policjanci nakazali zaprzestać wykonywać działań, które mogłyby stanowić zagrożenie. W dalszej kolejności ustalimy, czy organizator tego zgromadzenia nie popełnił wykroczenia
wyjaśnia rzecznik stargardzkiej komendy Łukasz Famulski.
Aby wszystko odbyło się zgodnie z prawem - zabrakło zgłoszenia imprezy, ogrodzenia terenu i zabezpieczenia medycznego. Ostatecznie obyło się bez mandatów, ale niektóre plany uczestników i organizatorów... odjechały w siną dal.
- Season opener to tzw. otwarcie sezonu letniego. Dla wszystkich fanów motoryzacji, spragnionych adrenaliny i fajnej zabawy. Samochodów jest 500-600, ludzi dwa razy więcej, dopisała pogoda, a my to zorganizowaliśmy dla wszystkich zainteresowanych - mówił przedstawiciel organizującej wydarzenie grupy Illegal Szczecin.
W powietrzu unosiły się kłęby dymu i zapach palonej gumy. Do czasu, bo po około dwóch godzinach do uczestników imprezy dołączyli policjanci. Jak się okazało, motoryzacyjne powitanie sezonu było nielegalne. Na nic się zdały tłumaczenia i prośby. - To tylko zabawa - mówił jeden z uczestników.
Policjanci tłumaczyli, że tor wyścigowy zablokowali dla bezpieczeństwa kierowców i widzów.
To jednak fanom szybkich aut nie spodobało się. - Kto nie skacze, ten z policji - wykrzykiwało kilkudziesięciu najbardziej rozgoryczonych przyjazdem funkcjonariuszy.
- Na miejscu ustaliliśmy, że odbywa się zgromadzenie, a jego uczestnicy robią tzw. drifty. Policjanci nakazali zaprzestać wykonywać działań, które mogłyby stanowić zagrożenie. W dalszej kolejności ustalimy, czy organizator tego zgromadzenia nie popełnił wykroczenia
wyjaśnia rzecznik stargardzkiej komendy Łukasz Famulski.
Aby wszystko odbyło się zgodnie z prawem - zabrakło zgłoszenia imprezy, ogrodzenia terenu i zabezpieczenia medycznego. Ostatecznie obyło się bez mandatów, ale niektóre plany uczestników i organizatorów... odjechały w siną dal.
My to zorganizowaliśmy dla wszystkich zainteresowanych - mówił przedstawiciel organizującej wydarzenie grupy Illegal Szczecin.

Radio Szczecin