To mogła być zemsta - twierdzi Mariusz Drzewiecki, właściciel zakładu kamieniarskiego w Kołbaskowie. W nocy spłonęło biuro jego firmy. Zdewastowane zostały także nagrobki.
Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek. Ktoś wyciął dziurę w ogrodzeniu, wdarł się na teren firmy i podłożył ogień w drewnianym budynku biura. Telefon o tym, że coś się pali przedsiębiorca dostał po godz. 4 nad ranem. Gdy przyjechał na miejsce, strażacy dogaszali zgliszcza.
- Słyszałem jak jedzie straż pożarna. Przyjechałem tutaj na miejsce i zobaczyłem strażaków oraz policję. Pożar już dogasał. To był drewniany budynek, więc chyba szybko spłonął - relacjonuje pan Mariusz.
To jednak nie wszystkie szkody. - Zniszczono 15 sztuk pomników o łącznej wartości może 40-50 tysięcy złotych. Jeszcze dokładnie tego nie szacowaliśmy - dodaje Drzewiecki.
Właściciel zakładu kamieniarskiego podejrzewa zemstę. - Myślę, że to zawiść konkurencji - uważa pan Mariusz. - Wytoczyliśmy sprawę naszym klientom, którzy są nam winni duże pieniądze. I będziemy szli w tę stronę.
Właściciel wyznaczył pięć tysięcy złotych nagrody za informacje, które okażą się przydatne w ustaleniu sprawcy. Wstępnie straty oszacowano na 70 tysięcy.
Dochodzenie prowadzi policja. W czwartek oględzin dokonał biegły z zakresu pożarnictwa, a funkcjonariusze przesłuchali świadków. W piątek akta sprawy dostanie prokurator.
- Słyszałem jak jedzie straż pożarna. Przyjechałem tutaj na miejsce i zobaczyłem strażaków oraz policję. Pożar już dogasał. To był drewniany budynek, więc chyba szybko spłonął - relacjonuje pan Mariusz.
To jednak nie wszystkie szkody. - Zniszczono 15 sztuk pomników o łącznej wartości może 40-50 tysięcy złotych. Jeszcze dokładnie tego nie szacowaliśmy - dodaje Drzewiecki.
Właściciel zakładu kamieniarskiego podejrzewa zemstę. - Myślę, że to zawiść konkurencji - uważa pan Mariusz. - Wytoczyliśmy sprawę naszym klientom, którzy są nam winni duże pieniądze. I będziemy szli w tę stronę.
Właściciel wyznaczył pięć tysięcy złotych nagrody za informacje, które okażą się przydatne w ustaleniu sprawcy. Wstępnie straty oszacowano na 70 tysięcy.
Dochodzenie prowadzi policja. W czwartek oględzin dokonał biegły z zakresu pożarnictwa, a funkcjonariusze przesłuchali świadków. W piątek akta sprawy dostanie prokurator.
- Słyszałem jak jedzie straż pożarna. Przyjechałem tutaj na miejsce i zobaczyłem strażaków oraz policję. Pożar już dogasał. To był drewniany budynek, więc chyba szybko spłonął - relacjonuje pan Mariusz.
- Zniszczono 15 sztuk pomników o łącznej wartości może 40-50 tysięcy złotych. Jeszcze dokładnie tak tego nie szacowaliśmy - dodaje Drzewiecki.

Radio Szczecin