Pielęgniarki teoretycznie mogą wypisać recepty od stycznia. W praktyce - tego nie robią, bo nie przeszły kursów, na które pieniądze miało przekazać Ministerstwo Zdrowia. Szkolenia miały być bezpłatne, ale część pielęgniarek skorzystało z płatnego kursu zorganizowanego przez Izbę Pielęgniarek. Jego koszt to 500 złotych. Darmowe szkolenia mają ruszyć w maju.
Obecnie nie ma darmowych szkoleń, bo pieniędzy nie przekazał dotąd resort zdrowia.
- Tymczasem organizacja kursów jest kosztowna - tłumaczy Maria Matusiak, wiceprzewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych. - Jeżeli prowadzimy szkolenia i prowadzimy je np. na terenie szpitala, to placówka wymaga od nas za to opłaty. Postawiono bardzo wysokie wymagania co do kadry prowadzącej zajęcia: lekarze rodzinni posiadający doktoraty. Czym wyższe kwalifikacje, tym wyższe opłaty.
Szkolenia nie cieszą się jednak zainteresowaniem. Pielęgniarki tłumaczą, że za poszerzeniem kompetencji nie idą dodatkowe wynagrodzenia.
- Robimy wszystko. Pracujemy w rejestracji, jestem w zabiegowym, na szczepieniach i jeszcze miałoby dojść wypisywanie recept - mówi oburzona pielęgniarka w przychodni.
Ministerstwo Zdrowia w przesłanym komunikacie nie wyjaśnia, dlaczego bezpłatne szkolenia są opóźnione. Informuje jedynie, że rozstrzygnięto konkurs na organizatora kursów. Pierwsze - już bezpłatne - mają ruszyć w maju.
Według nowych przepisów, które weszły w życie w styczniu - pielęgniarki mogłyby wypisywać skierowania na badania i recepty na niektóre leki przeciwbólowe czy sprzęt medyczny. Preparaty mogłyby przepisywać osoby z wykształceniem magisterskim.
- Tymczasem organizacja kursów jest kosztowna - tłumaczy Maria Matusiak, wiceprzewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych. - Jeżeli prowadzimy szkolenia i prowadzimy je np. na terenie szpitala, to placówka wymaga od nas za to opłaty. Postawiono bardzo wysokie wymagania co do kadry prowadzącej zajęcia: lekarze rodzinni posiadający doktoraty. Czym wyższe kwalifikacje, tym wyższe opłaty.
Szkolenia nie cieszą się jednak zainteresowaniem. Pielęgniarki tłumaczą, że za poszerzeniem kompetencji nie idą dodatkowe wynagrodzenia.
- Robimy wszystko. Pracujemy w rejestracji, jestem w zabiegowym, na szczepieniach i jeszcze miałoby dojść wypisywanie recept - mówi oburzona pielęgniarka w przychodni.
Ministerstwo Zdrowia w przesłanym komunikacie nie wyjaśnia, dlaczego bezpłatne szkolenia są opóźnione. Informuje jedynie, że rozstrzygnięto konkurs na organizatora kursów. Pierwsze - już bezpłatne - mają ruszyć w maju.
Według nowych przepisów, które weszły w życie w styczniu - pielęgniarki mogłyby wypisywać skierowania na badania i recepty na niektóre leki przeciwbólowe czy sprzęt medyczny. Preparaty mogłyby przepisywać osoby z wykształceniem magisterskim.

Radio Szczecin
