Dyrektorzy szczecińskiego oddziału NFZ mieli wykorzystywać służbowe samochody do prywatnych celów np. odbierać dzieci ze szkoły. - To przypadki incydentalne i niezamierzone - tłumaczy Małgorzata Koszur, rzeczniczka Narodowego Funduszu Zdrowia.
Nieprawidłowości opisał dziennik.pl. Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęła skarga, więc urzędnicy w marcu 2016 r. przeprowadzili wewnętrzną kontrolę. Kontrolerzy stwierdzili, że pracownicy funduszu nie prowadzili dokładnej ewidencji karty pojazdów, więc trudno było stwierdzić w jakim celu korzystano z samochodów.
- Teraz kartę pojazdu wypełnia każdy kierujący samochodem. Karta drogowa pobierana jest obecnie od pracownika wydziału księgowości i tam po podróży służbowej i wypełnieniu jest zwracana - zapewnia Małgorzata Koszur.
Gdy kontrolerzy poprosili o wyjaśnienia, wicedyrektor miał nie podać szczegółów 27 wyjazdów służbowych. Tłumaczył, że ewidencja była wypełniana okazjonalnie albo z auta korzystali inni pracownicy.
Dotychczas żaden z pracowników szczecińskiego NFZ nie poniósł konsekwencji w przedstawionej sprawie.
- Teraz kartę pojazdu wypełnia każdy kierujący samochodem. Karta drogowa pobierana jest obecnie od pracownika wydziału księgowości i tam po podróży służbowej i wypełnieniu jest zwracana - zapewnia Małgorzata Koszur.
Gdy kontrolerzy poprosili o wyjaśnienia, wicedyrektor miał nie podać szczegółów 27 wyjazdów służbowych. Tłumaczył, że ewidencja była wypełniana okazjonalnie albo z auta korzystali inni pracownicy.
Dotychczas żaden z pracowników szczecińskiego NFZ nie poniósł konsekwencji w przedstawionej sprawie.

Radio Szczecin
