Stara gaśnica przyczyną alarmu bombowego na szczecińskim Osowie. Spacerowicze znaleźli w lesie przedmiot, który ich zdaniem przypominał minę przeciwpiechotną.
Podejrzany obiekt leżał w okolicach Szlaku Zielonego. Zaniepokojeni mieszkańcy osiedla Osowo wezwali patrol saperski. Żołnierze przeprowadzili półtoragodzinną akcję rozminowania. Finał był zaskakujący.
- Przedmiot, który był tu znaleziony, nie był miną przeciwpiechotną przeciwpancerną tylko zwykłą gaśnicą. Nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla mieszkańców, mogą spać spokojnie. Gaśnica była wkopana w ziemię i na pierwszy rzut oka rzeczywiście mogło wskazywać to, że jest to jakaś mina. Niebezpieczeństwo było naprawdę małe - mówi dowódca patrolu saperskiego, sierżant Artur Świderski.
Nie jest to jedyny taki przypadek. W skali roku żołnierze 5 Pułku Inżynieryjnego odbierają około dwustu wezwań do niewybuchów. Pięć procent zgłoszeń to pomyłki.
- Przedmiot, który był tu znaleziony, nie był miną przeciwpiechotną przeciwpancerną tylko zwykłą gaśnicą. Nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla mieszkańców, mogą spać spokojnie. Gaśnica była wkopana w ziemię i na pierwszy rzut oka rzeczywiście mogło wskazywać to, że jest to jakaś mina. Niebezpieczeństwo było naprawdę małe - mówi dowódca patrolu saperskiego, sierżant Artur Świderski.
Nie jest to jedyny taki przypadek. W skali roku żołnierze 5 Pułku Inżynieryjnego odbierają około dwustu wezwań do niewybuchów. Pięć procent zgłoszeń to pomyłki.

Radio Szczecin