150 litrów osocza lub krwi oddał żołnierz z Wojskowego Klubu Honorowych Dawców krwi w Szczecinie.
W piątek i w we wtorek z okazji święta Wojska Polskiego żołnierze oddawali krew. Jacek Schmidt, żołnierz 12 Brygady Zmechanizowanej jest prezesem klubu i rekordzistą wśród krwiodawców z Wojska Polskiego. Sam o sobie tak jednak nie mówi.
- Właśnie oddałem 150. litr osocza z czego jestem bardzo dumny. Pomoc innym ludziom jest czymś pięknym i kiedy tylko mogę - oddaję. Dla mnie to nie jest rekord, bo nie powiedziałem ostatniego słowa. Krew i osocze na pewno będę jeszcze oddawał - podkreślał pan Jacek Schmidt.
Żołnierzowi podziękował w stacji krwiodawstwa m.in. chory na raka 16-letni Marek Bożylski. - Jestem tu w imieniu wszystkich chorych dzieci i chciałem powiedzieć, że ta krew ratuje nam życie. Ja sam potrzebowałem sporo krwi, bo z powodu nowotworu złośliwego przechodziłem przez pięć operacji. Krew pana Jacka i innych krwiodawców przyda się nie tylko mi, ale i innym osobom - mówił Marek.
A Marzena Górska ze Stowarzyszenia Rodziców dzieci chorych na białaczkę przy szpitalu przy Unii Lubelskiej dodała, że nie ma leczenia chorób nowotworowych bez dawców krwi.
- Dzieci, które są operowane potrzebują krwi. Bardzo korzystamy z tego, że dużo ofiarodawców przekazuje krew właśnie dla dzieci z oddziału św. Mikołaja - tłumaczyła pani Marzena.
To 28. akcja klubu. Odkąd funkcjonuje jego członkowie oddali przeszło 9 tysięcy 700 litrów krwi.
Krew żołnierze i sympatycy oddają w regionalnej stacji krwiodawstwa i krwiolecznictwa przy al Wojska Polskiego i w Wojskowym Centrum Krwiodawstwa przy ul. Piotrka Skargi.
- Właśnie oddałem 150. litr osocza z czego jestem bardzo dumny. Pomoc innym ludziom jest czymś pięknym i kiedy tylko mogę - oddaję. Dla mnie to nie jest rekord, bo nie powiedziałem ostatniego słowa. Krew i osocze na pewno będę jeszcze oddawał - podkreślał pan Jacek Schmidt.
Żołnierzowi podziękował w stacji krwiodawstwa m.in. chory na raka 16-letni Marek Bożylski. - Jestem tu w imieniu wszystkich chorych dzieci i chciałem powiedzieć, że ta krew ratuje nam życie. Ja sam potrzebowałem sporo krwi, bo z powodu nowotworu złośliwego przechodziłem przez pięć operacji. Krew pana Jacka i innych krwiodawców przyda się nie tylko mi, ale i innym osobom - mówił Marek.
A Marzena Górska ze Stowarzyszenia Rodziców dzieci chorych na białaczkę przy szpitalu przy Unii Lubelskiej dodała, że nie ma leczenia chorób nowotworowych bez dawców krwi.
- Dzieci, które są operowane potrzebują krwi. Bardzo korzystamy z tego, że dużo ofiarodawców przekazuje krew właśnie dla dzieci z oddziału św. Mikołaja - tłumaczyła pani Marzena.
To 28. akcja klubu. Odkąd funkcjonuje jego członkowie oddali przeszło 9 tysięcy 700 litrów krwi.
Krew żołnierze i sympatycy oddają w regionalnej stacji krwiodawstwa i krwiolecznictwa przy al Wojska Polskiego i w Wojskowym Centrum Krwiodawstwa przy ul. Piotrka Skargi.

Radio Szczecin