Do najbliższego czwartku włącznie trwa rejestracja wszystkich osób chcących zagłosować za granicą w wyborach na polskiego prezydenta.
Zwykle są one bardzo popularne wśród amerykańskiej Polonii. Pomimo wciąż nie wyjaśnionej sytuacji czy wybory w USA w ogóle się odbędą Polonusi chcą wziąć w nich udział.
Ze względu na pandemie tym razem nie przewidziano głosowania w tych skupiskach polonijnych, w których nie ma polskich placówek dyplomatycznych. Na dzień dzisiejszy według aktualnie istniejącego prawa, wybory w USA ze względu na różnicę czasową odbędą się 9 maja w stolicy Waszyngtonie, Nowym Jorku, Chicago, Houston oraz Los Angeles. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które jest odpowiedzialny jest za ich przeprowadzenie podkreśla jednak, że procedowana w parlamencie ustawa może zmienić zarówno datę, jak i formę głosowania.
Tysiące Polonusów nie wyobraża sobie, że nie będzie mogło wybierać polskiego prezydenta.
- Myślę, że uda się doprowadzić do wyborów i uda mi się zagłosować. To, że nie ma nas w tej chwili w kraju, nie zwalnia nas z obowiązku wyborczego. Według mojej opinii, wybory odbędą się w sposób tradycyjny. Prawdopodobnie nie będzie możliwe do załatwienia głosowanie korespondencyjne, bo mamy za bardzo rozbite po całych Stanach jednostki polskie. W Stanach Zjednoczonych powinni zagłosować wszyscy - mówili Polonusi.
W tej chwili udział w wyborach w Chicago zadeklarowało ponad 1450 osób, w Houston blisko 150, w Los Angeles ponad 350, w Waszyngtonie blisko 300, a w Nowym Jorku 1300.
Ze względu na pandemie tym razem nie przewidziano głosowania w tych skupiskach polonijnych, w których nie ma polskich placówek dyplomatycznych. Na dzień dzisiejszy według aktualnie istniejącego prawa, wybory w USA ze względu na różnicę czasową odbędą się 9 maja w stolicy Waszyngtonie, Nowym Jorku, Chicago, Houston oraz Los Angeles. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które jest odpowiedzialny jest za ich przeprowadzenie podkreśla jednak, że procedowana w parlamencie ustawa może zmienić zarówno datę, jak i formę głosowania.
Tysiące Polonusów nie wyobraża sobie, że nie będzie mogło wybierać polskiego prezydenta.
- Myślę, że uda się doprowadzić do wyborów i uda mi się zagłosować. To, że nie ma nas w tej chwili w kraju, nie zwalnia nas z obowiązku wyborczego. Według mojej opinii, wybory odbędą się w sposób tradycyjny. Prawdopodobnie nie będzie możliwe do załatwienia głosowanie korespondencyjne, bo mamy za bardzo rozbite po całych Stanach jednostki polskie. W Stanach Zjednoczonych powinni zagłosować wszyscy - mówili Polonusi.
W tej chwili udział w wyborach w Chicago zadeklarowało ponad 1450 osób, w Houston blisko 150, w Los Angeles ponad 350, w Waszyngtonie blisko 300, a w Nowym Jorku 1300.

Radio Szczecin