Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z Kołobrzegu przystąpili do kolejnej akcji protestacyjnej. Walcząc o podwyżki, tym razem wyszli na ulice miasta z banerami i transparentami.
Konflikt pomiędzy pracownikami MOPS-u a kierownictwem ośrodka i władzami miasta trwa już ponad rok. Protestujący domagają się podwyżek o 1300 złotych. Otrzymali połowę tej kwoty, więc postanowili wyjść na ulice miasta.
Przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników MOPS Beata Jasiulewicz mówi, że wynagrodzenia w ośrodku nie wystarczają na godne życie.
- Zarabiamy skandalicznie mało. Jeżeli brać pod uwagę to, że mieszkamy w kurorcie i tak jak turyści pokazują sławetne paragony grozy, to my te paragony grozy mamy cały rok, dzień w dzień, z każdego sklepu - mówi Jasiulewicz.
Dyrektor ośrodka Beata Augustyn mówi, że nie może spełnić postulatów protestujących. - Ja takich pieniędzy w budżecie nie mam.
Pomimo prowadzonej akcji protestacyjnej, kołobrzeski MOPS funkcjonuje bez przeszkód, a wszystkie świadczenia realizowane są w normalnym trybie.
Przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników MOPS Beata Jasiulewicz mówi, że wynagrodzenia w ośrodku nie wystarczają na godne życie.
- Zarabiamy skandalicznie mało. Jeżeli brać pod uwagę to, że mieszkamy w kurorcie i tak jak turyści pokazują sławetne paragony grozy, to my te paragony grozy mamy cały rok, dzień w dzień, z każdego sklepu - mówi Jasiulewicz.
Dyrektor ośrodka Beata Augustyn mówi, że nie może spełnić postulatów protestujących. - Ja takich pieniędzy w budżecie nie mam.
Pomimo prowadzonej akcji protestacyjnej, kołobrzeski MOPS funkcjonuje bez przeszkód, a wszystkie świadczenia realizowane są w normalnym trybie.

Radio Szczecin