Nieco mniej bójek, rozbojów i interwencji związanych z zakłócaniem porządku publicznego. Tak wygląda bilans pierwszego roku obowiązywania nocnej prohibicji w Szczecinie.
Według policyjnych statystyk, od 8 sierpnia 2025 do 5 sierpnia 2026 roku, między godziną 23 a 6 rano interwencji dotyczących zakłócania porządku było 4104 wobec 4170 rok wcześniej.
Jak podkreśla młodszy aspirant Nikola Podzińska z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie, pewną poprawę widać również w przypadku najpoważniejszych zdarzeń. - Jeżeli mówimy już o takich poważniejszych zdarzeniach, czyli przestępstwach, takich jak rozboje, kradzieże, tutaj również mamy różnicę. Przed wprowadzeniem prohibicji mieliśmy 47 takich interwencji, po - 38, więc tutaj mamy mniej więcej 10 interwencji mniej.
Opinie mieszkańców i właścicieli sklepów monopolowych w centrum miasta są jednak podzielone. - Nie ma nic takiego, tu nie ma żadnej prohibicji. Chyba jakieś jajca. Przecież tutaj cały czas jest sprzedawany alkohol, bo tu nikt tego nie patroluje. - Nie ma nic dla dobrego. Nie ma nic dobrego, spokoju, nie ma. - Dla nas to gorsze na pewno. Utargi są mniejsze. Trzeba było część zwolnić. Na razie tylko jest walka o przetrwanie. - Spokojniej to na pewno jest, bo to widać wieczorami. Ja tu mieszkam przy BAR RABie, gdzie zawsze wieczorami, jak były te sklepy monopolowe otwarte, to rzeczywiście tam się działo. - Widzę, że jest mniej pijących po ulicach - mówią mieszkańcy.
Policja zapowiada, że nadal będzie kontrolować całodobowe sklepy i miejsca, w których najczęściej dochodzi do spożywania alkoholu.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Jak podkreśla młodszy aspirant Nikola Podzińska z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie, pewną poprawę widać również w przypadku najpoważniejszych zdarzeń. - Jeżeli mówimy już o takich poważniejszych zdarzeniach, czyli przestępstwach, takich jak rozboje, kradzieże, tutaj również mamy różnicę. Przed wprowadzeniem prohibicji mieliśmy 47 takich interwencji, po - 38, więc tutaj mamy mniej więcej 10 interwencji mniej.
Opinie mieszkańców i właścicieli sklepów monopolowych w centrum miasta są jednak podzielone. - Nie ma nic takiego, tu nie ma żadnej prohibicji. Chyba jakieś jajca. Przecież tutaj cały czas jest sprzedawany alkohol, bo tu nikt tego nie patroluje. - Nie ma nic dla dobrego. Nie ma nic dobrego, spokoju, nie ma. - Dla nas to gorsze na pewno. Utargi są mniejsze. Trzeba było część zwolnić. Na razie tylko jest walka o przetrwanie. - Spokojniej to na pewno jest, bo to widać wieczorami. Ja tu mieszkam przy BAR RABie, gdzie zawsze wieczorami, jak były te sklepy monopolowe otwarte, to rzeczywiście tam się działo. - Widzę, że jest mniej pijących po ulicach - mówią mieszkańcy.
Policja zapowiada, że nadal będzie kontrolować całodobowe sklepy i miejsca, w których najczęściej dochodzi do spożywania alkoholu.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin