Dwa samochody, przerobione na pojazdy militarne dla ukraińskiej armii, wyjadą w niedzielę z Dolic w okolice Charkowa i Zaporoża.
Inicjatorem wsparcia dla wojska walczącego z rosyjskim okupantem jest mieszkający od ośmiu lat w Polsce Volodymyr Kharyton.
Mężczyzna wpadł na pomysł, aby stworzyć wozy wielofunkcyjne, służące żołnierzom do przemieszczania się między haubicami, przewożenia rannych oraz jako miejsce do spania.
- Tym autem będę jechał do Zaporoża, do żołnierzy, aby wspomóc ich w tej walce. To jest taki mini bus, on sobie poradzi na każdej drodze - przejedzie i po błocie, i po wodzie. To taka mała amfibia. Mamy z przodu dwie osoby, z tyłu trzy fotele i schowek. My robimy to czego nie ma wojsko, a pilnie potrzebuje - opowiada Kharyton.
Inicjatywę Pana Volodymyra docenił Henryk Kołodziej, konsul honorowy Ukrainy w Szczecinie, który zobaczył militarne wozy.
- Bardzo skutecznie organizuje docelową pomoc, są tutaj kurtki i gotowe samochody, przygotowane prosto na front - podkreśla Kołodziej.
Wozy militarne będą wypełnione ubraniami dla ukraińskich żołnierzy, które szyje rodzina Volodymyra.
Mężczyzna wpadł na pomysł, aby stworzyć wozy wielofunkcyjne, służące żołnierzom do przemieszczania się między haubicami, przewożenia rannych oraz jako miejsce do spania.
- Tym autem będę jechał do Zaporoża, do żołnierzy, aby wspomóc ich w tej walce. To jest taki mini bus, on sobie poradzi na każdej drodze - przejedzie i po błocie, i po wodzie. To taka mała amfibia. Mamy z przodu dwie osoby, z tyłu trzy fotele i schowek. My robimy to czego nie ma wojsko, a pilnie potrzebuje - opowiada Kharyton.
Inicjatywę Pana Volodymyra docenił Henryk Kołodziej, konsul honorowy Ukrainy w Szczecinie, który zobaczył militarne wozy.
- Bardzo skutecznie organizuje docelową pomoc, są tutaj kurtki i gotowe samochody, przygotowane prosto na front - podkreśla Kołodziej.
Wozy militarne będą wypełnione ubraniami dla ukraińskich żołnierzy, które szyje rodzina Volodymyra.
- To jest taki mini bus, on sobie poradzi na każdej drodze - przejedzie i po błocie, i po wodzie. To taka mała amfibia. Mamy z przodu dwie osoby, z tyłu trzy fotele i schowek. My robimy to czego nie ma wojsko, a pilnie potrzebuje - opowiada Kharyton.

Radio Szczecin