Szczecin uczcił 53. rocznicę wybuchu strajku w Stoczni im. Adolfa Warskiego. Z tej okazji byli pracownicy złożyli kwiaty pod pomnikiem Bohaterom Grudnia 1970 i Stycznia 1971 roku.
To był bardzo trudny strajk - mówi Stanisław Wądołowski, uczestnik tamtych wydarzeń.
- To był strajk, strasznie trudny. Żona w ciąży, mało nas zostało. Bałuka przyszedł do mnie i mówi: Stasiek, zostało nas gdzieś dwa tysiące. Zdziwieni jesteśmy, bo już jest co najmniej 6000. Nie wiem, jak ci ludzie wrócili do stoczni. To wtedy byliśmy mocni, nie baliśmy się - mówi Wądołowski.
Robotnicy Stoczni Szczecińskiej po raz pierwszy zmusili wówczas władze do negocjacji - mówi Sebastian Ligarski, historyk i dyrektor Centrum Solidarności.
- Ponieważ po raz pierwszy w historii przyjechał do robotników, nie oni do niego. Pierwszy Sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wybrany zaledwie miesiąc wcześniej Edward Gierek i ośmielił się z nimi rozmawiać. Oni natomiast postanowili, że nie będą z nim rozmawiać na łapu capu, bez przygotowania, natomiast kazali mu czekać. I jak pisał Jerzy Waszczuk, pierwszy osobisty sekretarz Gierka, była to pierwsza lekcja pokory - mówi Ligarski.
Pomnik upamiętniający te wydarzenia odsłonięto w ubiegłym roku przed Zachodniopomorskim Urzędem Wojewódzkim.
- To był strajk, strasznie trudny. Żona w ciąży, mało nas zostało. Bałuka przyszedł do mnie i mówi: Stasiek, zostało nas gdzieś dwa tysiące. Zdziwieni jesteśmy, bo już jest co najmniej 6000. Nie wiem, jak ci ludzie wrócili do stoczni. To wtedy byliśmy mocni, nie baliśmy się - mówi Wądołowski.
Robotnicy Stoczni Szczecińskiej po raz pierwszy zmusili wówczas władze do negocjacji - mówi Sebastian Ligarski, historyk i dyrektor Centrum Solidarności.
- Ponieważ po raz pierwszy w historii przyjechał do robotników, nie oni do niego. Pierwszy Sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wybrany zaledwie miesiąc wcześniej Edward Gierek i ośmielił się z nimi rozmawiać. Oni natomiast postanowili, że nie będą z nim rozmawiać na łapu capu, bez przygotowania, natomiast kazali mu czekać. I jak pisał Jerzy Waszczuk, pierwszy osobisty sekretarz Gierka, była to pierwsza lekcja pokory - mówi Ligarski.
Pomnik upamiętniający te wydarzenia odsłonięto w ubiegłym roku przed Zachodniopomorskim Urzędem Wojewódzkim.

Radio Szczecin