Licealiści z 1. Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie wzięli na celownik walkę z dezinformacją w kwestiach zdrowotnych.
Jak sami mówią, ich rówieśnicy mają problem z odróżnieniem wiarygodnych źródeł od tych nierzetelnych. Dlatego nastolatkowie popartą badaniami wiedzę serwują tam, gdzie młodzież spędza najwięcej czasu, czyli w mediach społecznościowych.
- Chcemy nauczyć dzieci krytycznie myśleć i nauczyć je, żeby znajdowały te informacje, które są rzeczywiście wiarygodne i nasz projekt opiera się na edukacji zdrowotnej i walką z dezinformacją w sieci. - Mamy dostęp do materiałów z Uniwersytetu Medycznego. - Mamy swojego TikToka oraz Instagrama i właśnie pracujemy nad naszym stronom internetową, aby każdy miał lepszy i łatwiejszy dostęp - mówią licealiści.
Z opiekunem projektu „Zdrowie w naszych rękach” jest Daniel Makus.
- Czy pana te TikToki kupują? - pyta reporterka Polskiego Radia.
- Trochę tak. Zauważyłem, że TikTok działa na tej zasadzie, że musi się bardzo dużo dziać i nieważne na jaki temat, ale ważne, żeby się dużo działo.
Tak jak w wędkarstwie, że musi być atrakcyjny ruszający się robak na haczyku, żeby złapać odbiorcę?
- Tak, trzeba rzucić robaka, a potem już się ma to, co się właściwie chciało, czyli dobrą rybkę.
Nastolatkom udało się dotrzeć już do ponad 150 tysięcy tych „rybek”.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Chcemy nauczyć dzieci krytycznie myśleć i nauczyć je, żeby znajdowały te informacje, które są rzeczywiście wiarygodne i nasz projekt opiera się na edukacji zdrowotnej i walką z dezinformacją w sieci. - Mamy dostęp do materiałów z Uniwersytetu Medycznego. - Mamy swojego TikToka oraz Instagrama i właśnie pracujemy nad naszym stronom internetową, aby każdy miał lepszy i łatwiejszy dostęp - mówią licealiści.
Z opiekunem projektu „Zdrowie w naszych rękach” jest Daniel Makus.
- Czy pana te TikToki kupują? - pyta reporterka Polskiego Radia.
- Trochę tak. Zauważyłem, że TikTok działa na tej zasadzie, że musi się bardzo dużo dziać i nieważne na jaki temat, ale ważne, żeby się dużo działo.
Tak jak w wędkarstwie, że musi być atrakcyjny ruszający się robak na haczyku, żeby złapać odbiorcę?
- Tak, trzeba rzucić robaka, a potem już się ma to, co się właściwie chciało, czyli dobrą rybkę.
Nastolatkom udało się dotrzeć już do ponad 150 tysięcy tych „rybek”.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin