W Międzyzdrojach trwa Targ Rybny, na którym poza lokalnymi wystawcami, nie brakuje historycznych elementów.
Rekonstruktorzy z wolińskiego Centrum Słowian i Wikingów zadbali o przybliżenie dawnej pracy rybaków.
Powodzeniem wśród rodzin cieszy się także rybacki namiot kapitana Jerrego, gdzie można między innymi nauczyć się skręcania lin.
- Skręcamy liny. Nasza rodzinna współpraca idzie nam w miarę dobrze... Dziewczyny kręcą liny, a ja układam gwoździe. To jest zadanie wysoko inżynierskie, któremu próbuję sprostać. - Idzie im jak w deszczu i na złamanym obcasie, ale idzie... - My dzielnie obserwujemy, jak nasze wnuczki pracują. Dopingujemy, bo naprawdę bardzo ciekawe i wspaniałe zajęcie - zapewniają uczestnicy.
Na targu można skosztować ryb pod każdą postacią, a także lokalnie wypiekanego chleba czy regionalnych serów.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
To podróż historyczna połączona z pracą lokalnych manufaktur - mówi Wojciech Celiński z Centrum Słowian i Wikingów, organizator wydarzenia: - Spotkamy tutaj twórców wczesnośredniowiecznego rzemiosła, pokażemy tradycje rybołówstwa, mamy też wystawców produktów regionalnych w postaci paprykarza, lodów owczych i kozich.
- Nasz chleb pochodzi z Manufaktury na Trygława w Wolinie. Wypiekamy chleb na naturalnym zakwasie. Dzisiaj mamy żytni, razowy ciemny i żytni jasny na serwatce koziej, która pochodzi też z Wolina. - Jesteśmy na targu rybnym, a jak ryby to rybołówstwo, jak rybołówstwo to morze, jak morze to bursztyny. Pokazujemy rzemiosło związane właśnie z morzem. U mnie można zobaczyć podstawę obróbki bursztynu i oczarować się tą żywicą, która ma 40 milionów lat - mówią wystawcy.
- Nasz chleb pochodzi z Manufaktury na Trygława w Wolinie. Wypiekamy chleb na naturalnym zakwasie. Dzisiaj mamy żytni, razowy ciemny i żytni jasny na serwatce koziej, która pochodzi też z Wolina. - Jesteśmy na targu rybnym, a jak ryby to rybołówstwo, jak rybołówstwo to morze, jak morze to bursztyny. Pokazujemy rzemiosło związane właśnie z morzem. U mnie można zobaczyć podstawę obróbki bursztynu i oczarować się tą żywicą, która ma 40 milionów lat - mówią wystawcy.
- Skręcamy liny. Nasza rodzinna współpraca idzie nam w miarę dobrze... Dziewczyny kręcą liny, a ja układam gwoździe. To jest zadanie wysoko inżynierskie, któremu próbuję sprostać. - Idzie im jak w deszczu i na złamanym obcasie, ale idzie... - My dzielnie obserwujemy, jak nasze wnuczki pracują. Dopingujemy, bo naprawdę bardzo ciekawe i wspaniałe zajęcie - zapewniają uczestnicy.
Na targu można skosztować ryb pod każdą postacią, a także lokalnie wypiekanego chleba czy regionalnych serów.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin