Nie ma powodów do niepokoju ani nerwów. Dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, uspokaja właścicieli salonów fryzjerskich oraz barberów specjalizujących się w strzyżeniu, stylizacji i pielęgnacji męskiego zarostu.
W ostatnim czasie w branży głośno zrobiło się o nowych zaleceniach dotyczących używania golarek elektrycznych, co wywołało spore oburzenie wśród przedsiębiorców. Szef GIS w rozmowie z nami stanowczo wyjaśnił tę sytuację.
- Jeżeli napisane jest, że na przykład golarka elektryczna, która tą membraną dotyka bezpośrednio do skóry i zbiera wewnątrz siebie ogolone włosy, to musi po każdym kliencie być rozebrana, zdezynfekowana przed użyciem u następnego klienta - powiedział Grzesiowski.
Główny Inspektor Sanitarny zaznacza, że kluczem jest bezpieczeństwo samych klientów oraz zapobieganie zakażeniom.
- Nasi inspektorzy są wyczuleni na sytuacje, gdy takich procedur się nie przestrzega albo nie używa. Branża beauty to jest branża, która ma bezpośrednią styczność z tkankami pacjenta, ze skórą i tu muszą być przestrzegane te procedury czystościowe - dodał szef GIS.
A co na ten temat sądzą mieszkańcy Szczecina?
- To jakby na kuchni zabrać widelce i noże albo noże na kuchni. Gotując obiad i kucharki nie mają noży, bo to może być niebezpieczne, można się pokrwawić. Absurdalne moim zdaniem. - Od iluś tam lat człowiek korzysta z usług, jeśli chodzi o fryzjerstwo i nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby maszynki były jednorazowe czy też te końcówki. Jak widzimy, wszystko jest dezynfekowane. - Ja jestem w stanie to udowodnić, że te maszynki będą dobrze dezynfekowane i nikogo niczym nie zarażę, bo nawet nie dochodzi tutaj do jakiegokolwiek kontaktu z krwią - mówili Szczecinianie.
Zgodnie z oficjalnymi rekomendacjami Sanepidu, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, tradycyjne golarki elektryczne powinny być zastępowane maszynkami jednorazowymi lub narzędziami z wymiennymi ostrzami. Jeśli jednak salon korzysta ze standardowych urządzeń wielorazowych, kluczowa pozostaje ich bezwzględna i prawidłowa dezynfekcja po każdym użyciu.
- Jeżeli napisane jest, że na przykład golarka elektryczna, która tą membraną dotyka bezpośrednio do skóry i zbiera wewnątrz siebie ogolone włosy, to musi po każdym kliencie być rozebrana, zdezynfekowana przed użyciem u następnego klienta - powiedział Grzesiowski.
Główny Inspektor Sanitarny zaznacza, że kluczem jest bezpieczeństwo samych klientów oraz zapobieganie zakażeniom.
- Nasi inspektorzy są wyczuleni na sytuacje, gdy takich procedur się nie przestrzega albo nie używa. Branża beauty to jest branża, która ma bezpośrednią styczność z tkankami pacjenta, ze skórą i tu muszą być przestrzegane te procedury czystościowe - dodał szef GIS.
A co na ten temat sądzą mieszkańcy Szczecina?
- To jakby na kuchni zabrać widelce i noże albo noże na kuchni. Gotując obiad i kucharki nie mają noży, bo to może być niebezpieczne, można się pokrwawić. Absurdalne moim zdaniem. - Od iluś tam lat człowiek korzysta z usług, jeśli chodzi o fryzjerstwo i nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby maszynki były jednorazowe czy też te końcówki. Jak widzimy, wszystko jest dezynfekowane. - Ja jestem w stanie to udowodnić, że te maszynki będą dobrze dezynfekowane i nikogo niczym nie zarażę, bo nawet nie dochodzi tutaj do jakiegokolwiek kontaktu z krwią - mówili Szczecinianie.
Zgodnie z oficjalnymi rekomendacjami Sanepidu, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, tradycyjne golarki elektryczne powinny być zastępowane maszynkami jednorazowymi lub narzędziami z wymiennymi ostrzami. Jeśli jednak salon korzysta ze standardowych urządzeń wielorazowych, kluczowa pozostaje ich bezwzględna i prawidłowa dezynfekcja po każdym użyciu.

Radio Szczecin