Członek młodzieżówki PO - Sebastian Płachecki - w trakcie jesiennej kampanii wyborczej przykleił przed szczecińskim magistratem ulotki. Był to protest przeciwko nielegalnemu wieszaniu plakatów przez kandydatów do Parlamentu. Straż miejska wystawiła mu mandat. Gdy go nie przyjął, sprawa trafiła na wokandę.
Teraz Płachecki sam odpowiada za nielegalne wieszanie plakatów. Przed czwartkową rozprawą koledzy obwinionego zorganizowali w budynku sądu konferencję prasową. Radny PO, Arkadiusz Marchewka podkreślał, że podczas gdy służby karały Młodych Demokratów, to w mieście wisiały setki nielegalnych plakatów wyborczych polityków PiS i SLD. - W naszym mieście panują podwójne standardy - mówił Marchewka. - Dla osób, które popierają prezydenta i mogą czuć się bezkarne, i które do dziś nie zapłaciły ponad 30 tys. zł za nielegalnie powieszone plakaty.
Jeśli Sebastian Płachecki zostanie ukarany, to na spłatę grzywny zamierza przeznaczyć pieniądze z nagrody prezydenta. Dwa tygodnie temu Piotr Krzystek wyróżnił go za wybitne osiągnięcia w nauce. - Nawet pan prezydent musiał przyznać, że nie jestem ani bandytą, ani przestępcą, ale osobą, którą chce postawić innym za wzór - podkreślił Płachecki.
Dziennikarze nie mogli wejść na salę rozpraw. Sąd argumentował to tym, że pomieszczenie było za ciasne na kamery i mikrofony, a medialny szum był niepotrzebny.
Jeśli Sebastian Płachecki zostanie ukarany, to na spłatę grzywny zamierza przeznaczyć pieniądze z nagrody prezydenta. Dwa tygodnie temu Piotr Krzystek wyróżnił go za wybitne osiągnięcia w nauce. - Nawet pan prezydent musiał przyznać, że nie jestem ani bandytą, ani przestępcą, ale osobą, którą chce postawić innym za wzór - podkreślił Płachecki.
Dziennikarze nie mogli wejść na salę rozpraw. Sąd argumentował to tym, że pomieszczenie było za ciasne na kamery i mikrofony, a medialny szum był niepotrzebny.

Radio Szczecin