Piłkarze Świtu wrócili na ścieżkę zwycięstw w 2 lidze. Szczecinianie po czterech meczach bez wygranej pokonali u siebie Zagłębie Sosnowiec 2:1 w 26 kolejce rozgrywek.
Do przerwy sosnowiczanie po goli Patryka Gogóła prowadzili 1:0. Po zmianie stron dwie bramki dla Dumy Północy strzelił Krzysztof Ropski i pojedynek zakończył się zwycięstwem gospodarzy.
- Bardzo się czeszymy z tego zwycięstwa w Wielką Sobotę. Przegrywaliśmy do przerwy 1:0, ale mieliśmy swoje sytuacje. Bardzo dobry strzał Mikiego w poprzeczkę, Ciechana po krótkim rogu. Na szczęście w drugiej połowie byłem tam, gdzie miałem być. Świetne dogrania chłopaków. Przy pierwszej bramce pomoc obrońców przeciwnika, ale najważniejsze w sieci. Każdy walczył jeden za drugiego i przyniosło to efekty - podkreślił Ropski.
Po sobotnim sukcesie ekipa trenera Patryka Kuranta, który oficjalnie zadebiutował w roli pierwszego szkoleniowca powróciła na szóste miejsce w tabeli. W kolejnym meczu 2 ligi piłkarze Świtu Szczecin w piątek na wyjeździe zmierzą się z Chojniczanką Chojnice.
Mecz powinien rozstrzygnąć się w pierwszej połowie. Zawodnicy Świtu nie mieli szczęścia w sytuacjach podbramkowych. W poprzeczkę trafili: Damian Ciechanowski, Dawid Kort i Mikołaj Lebedyński. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i w 35 minucie po rzucie rożnym doszło do sporego zamieszania w polu karnym Świtu, z którego chętnie skorzystał Patryk Gogół. Pomocnik sosnowieckiej drużyny przymierzył z 12 metrów mocnym strzałem pod poprzeczkę i to goście do przerwy prowadzili 1:0.
Po zmianie stron napór Świtu rósł z minuty na minutę. Brakowało tylko wykończenia. Kibice coraz bardziej byli zniecierpliwieni, ale też wierzyli w swojego snajpera dopingując go z trybun znanym tutaj wszystkim okrzykiem "ROPA, ROPA, ROPA GOL!" Krzysztof Ropski spełnił te życzenia w 72 minucie. Ledwo co wprowadzony na boisko Grzegorz Aftyka idealnie dośrodkował w pole karne. Krzysztof Ropski w swoim stylu głową uderzył idealnie przy słupku i piłka wpadła do siatki. Remis 1:1, ale ten remis nie zadowalał ani gospodarzy, ani zawodników Zagłębia, którzy niespodziewanie, mimo wielu zawodników o uznanych nazwiskach, są w ogonie drugoligowej tabeli. Dość powiedzieć, że kapitanem Zagłębia, grającym na pozycji stopera, jest były wieloletni piłkarz Pogoni Mateusz Matras.
Jedni i drudzy chcieli ten mecz wygrać, ale konkretniejsi byli gospodarze. To oni atakowali z większą determinacją i w 82 minucie inny wprowadzony w drugiej połowie na boisko rezerwowy Świtu Robert Obst precyzyjnie doświadkował w polo karne a tam Krzysztof Ropski uwolnił się spod opieki obrońców i precyzyjnym strzałem zdobył gola, choć trzeba powiedzieć, że Mateusz Kabała, bramkarz Zagłębia, był bliski obrony tego uderzenia. To był strzał z 8-10 metrów, bardzo mocny i piłka znalazła jednak drogę do siatki.
Końcowe minuty to już rozważna gra drużyny Świtu Szczecin, który grał na utrzymanie wyniku i "dowiózł" zwycięstwo. Duma Północy z kompletem punktów wraca do gry o miejsca barażowe dające prawo gry o awans do pierwszej ligi i ucieka też zespołom goniącym Świt w ligowej tabeli.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin