Prawie tysiąc odwołanych lotów - także między Polską a Niemcami - to efekt piątkowego strajku personelu pokładowego Lufthansy. Niemiecki przewoźnik był w stanie znaleźć rozwiązanie zastępcze tylko dla części swoich pasażerów.
Strajk zakłócił plany około 100 tysięcy podróżnych, głównie na lotniskach we Frankfurcie nad Menem i Monachium. Lufthansa znalazła zastępcze ekipy pokładowe tylko dla nielicznych rejsów. Część połączeń jest obsługiwana większymi maszynami lub samolotami innych linii grupy Star Lines, co pozwoliło znaleźć miejsca dla niektórych podróżnych.
- Lecę do Barcelony, zostałem przebukowany na lot do Palmy, skąd dopiero polecę do Barcelony. To wszystko kosztuje mnie stracony cały dzień. - Dla nas, pasażerów, to oczywiście problemy. Człowiek chce polecieć na urlop albo z niego wrócić, a tutaj strajk. To nic dobrego - komentują podróżni.
Sytuację utrudnia fakt, że w części Niemiec zaczynający się dzisiaj weekend kończy świąteczne ferie. Wielu Niemców, planując powrót, nie wiedziało o proteście stewardess i stewardów.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Lecę do Barcelony, zostałem przebukowany na lot do Palmy, skąd dopiero polecę do Barcelony. To wszystko kosztuje mnie stracony cały dzień. - Dla nas, pasażerów, to oczywiście problemy. Człowiek chce polecieć na urlop albo z niego wrócić, a tutaj strajk. To nic dobrego - komentują podróżni.
Sytuację utrudnia fakt, że w części Niemiec zaczynający się dzisiaj weekend kończy świąteczne ferie. Wielu Niemców, planując powrót, nie wiedziało o proteście stewardess i stewardów.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin