Człowiek od wieków spoglądał w niebo i się nim zachwycał. Myślę, że już na progu jaskini, przy gasnącym ognisku fascynował go rozpostarty nad nim firmament. Grzebał patykiem w rozżarzonych węglach wzniecając iskry lecące w przestrzeń i zachwycał się nieboskłonem.
Ja też pamiętam ten atak na moje zmysły, jakie wywoływało rozgwieżdżone niebo, gdzieś daleko od pomarańczowych łun miast i miasteczek. Ciemne niebo - a potrafiło świecić. Zdumiewała mnie ta ilość punktów gwiezdnych, migotanie, swoisty trójwymiar*
W jakimś sensie zerkając na sklepienie niebieskie, takie nocne, jesteśmy w kosmicznym połączeniu z tymi zachwyconymi na progu jaskini.
Mój średni syn spoglądał z zaciekawieniem w gwiazdy już jako wczesny nastolatek. Książki, a bardziej chyba serwisy internetowe, dostarczały mu wiedzy z krawędzi astronomii. Opowiadałem mu moje zachwyty z młodzieńczych lat, o świeceniu latarką w przestrzeń i otchłań kosmosu z nadzieją, że ten lichy snop światła napędzany bateriami R20 dotrze gdzieś tam.
Wyszukaliśmy z synem wobec tego zachwytu mapę czystego nocnego nieba. Są takie miejsca w Polsce, gdzie zanieczyszczenie nieba światłem miast jest mniej uciążliwe, i można w bezchmurną noc pooglądać kosmos.
I tak z miesiąca na miesiąc, z sezonu na sezon, a potem co rok, odkładałem wyprawę. Nie dałem rady się zebrać do misji, zorganizować. Zawsze coś. Zawsze była jakaś przeszkoda, a czas niby stały, a jednak przyspiesza. I w tym kosmicznym pędzie syn w końcu zobaczył i zachwycił się widokiem Drogi Mlecznej, ale to swoje premierowe widowisko przeżył z kolegami. Beze mnie. Bo dorósł. Bo czekał. Bo się nie doczekał. Bo sam się zorganizował. Bo skrewiłem kosmicznie.
Niebo gwiaździste nade mną. Nie wiem co jest we mnie.
Dziś za oknem nocka sina od chmur. Może śnieg spadnie.
A ja szykuję dla Was Prorocka. Takiego kosmicznego, z dźwiękami i głębią. Mam w zanadrzu takich kompozycji na całą noc muzyki czasu i przestrzeni.
I obiecuję - teraz już sobie, że w końcu, w tym roku zobaczymy z synem seans miliona gwiazd.
* Jak ja poczułem tę głębię oglądając sceny z Gwiezdnych Wojen... Choć sam film jest bardziej fiction niż science. Niemniej poczułem ogrom kosmosu, bo twórców jak nic, obraz nocnej przestrzeni nad nimi musiał inspirować.
Ja też pamiętam ten atak na moje zmysły, jakie wywoływało rozgwieżdżone niebo, gdzieś daleko od pomarańczowych łun miast i miasteczek. Ciemne niebo - a potrafiło świecić. Zdumiewała mnie ta ilość punktów gwiezdnych, migotanie, swoisty trójwymiar*
W jakimś sensie zerkając na sklepienie niebieskie, takie nocne, jesteśmy w kosmicznym połączeniu z tymi zachwyconymi na progu jaskini.
Mój średni syn spoglądał z zaciekawieniem w gwiazdy już jako wczesny nastolatek. Książki, a bardziej chyba serwisy internetowe, dostarczały mu wiedzy z krawędzi astronomii. Opowiadałem mu moje zachwyty z młodzieńczych lat, o świeceniu latarką w przestrzeń i otchłań kosmosu z nadzieją, że ten lichy snop światła napędzany bateriami R20 dotrze gdzieś tam.
Wyszukaliśmy z synem wobec tego zachwytu mapę czystego nocnego nieba. Są takie miejsca w Polsce, gdzie zanieczyszczenie nieba światłem miast jest mniej uciążliwe, i można w bezchmurną noc pooglądać kosmos.
I tak z miesiąca na miesiąc, z sezonu na sezon, a potem co rok, odkładałem wyprawę. Nie dałem rady się zebrać do misji, zorganizować. Zawsze coś. Zawsze była jakaś przeszkoda, a czas niby stały, a jednak przyspiesza. I w tym kosmicznym pędzie syn w końcu zobaczył i zachwycił się widokiem Drogi Mlecznej, ale to swoje premierowe widowisko przeżył z kolegami. Beze mnie. Bo dorósł. Bo czekał. Bo się nie doczekał. Bo sam się zorganizował. Bo skrewiłem kosmicznie.
Niebo gwiaździste nade mną. Nie wiem co jest we mnie.
Dziś za oknem nocka sina od chmur. Może śnieg spadnie.
A ja szykuję dla Was Prorocka. Takiego kosmicznego, z dźwiękami i głębią. Mam w zanadrzu takich kompozycji na całą noc muzyki czasu i przestrzeni.
I obiecuję - teraz już sobie, że w końcu, w tym roku zobaczymy z synem seans miliona gwiazd.
* Jak ja poczułem tę głębię oglądając sceny z Gwiezdnych Wojen... Choć sam film jest bardziej fiction niż science. Niemniej poczułem ogrom kosmosu, bo twórców jak nic, obraz nocnej przestrzeni nad nimi musiał inspirować.

Radio Szczecin