Wielkanoc to nie jest łatwe świętowanie. Myślę o osobach mniej religijnych.
Boże Narodzenie, a właściwie Wigilia tegoż święta, są przyjemniejsze w odbiorze. Jest tzw. „klimat” - zima, czasem śnieg, zazwyczaj zimno, a przy stołach wigilijnych ciepło, kolorowo, pachnąco. Rodzinnie. Choinka wesołością raduje. I prezentami. Jest nawet ckliwie, bo kolędy o małym Dziecku gdzieś tam w żłobie, Matka, wiecie, pastuszkowie, zwierzęta miłe. Można nie być religijnym, ale to chwyta. No i 3 dni wolnego od pracy. Minimum. W zależności jakie rozdanie w kalendarzu.
A Wielkanoc? Pierw jakieś trudne chwile trzeba przeżywać - korki na mieście bo procesje, Drogi Krzyżowe, część współobywateli jakaś wyciszona. Ciężko w czwartek, ciężko w piątek.
Jest sobota. Trochę folkloru i taka jakby pasterka wiosenna, wypada być w kościele - koszyczki z jedzeniem i poświęcenie.
Jak wspomniałem - Wigilii nie ma. Główny dzień świętowania to niedziela - z założenia dzień wolny. I to już trochę takie oszukane jakby. Jak zatem świętować? Śniadaniem Wielkanocnym? W sumie śniadanie, to takie antypody kolacji wigilijnej. Czyli co? Budzimy się rano i jemy śniadanie z nadreprezentacją jajek. I już po świętowaniu. Pozostaje drugi dzień świąt - tradycja i znów zabawny folklor - Lany Poniedziałek.
I piszę o tym nie zżymając się na tych mniej lub wcale religijnych, bo moim zdaniem, może im być ciężko ze świętowaniem (tego) najważniejszego wydarzania dla chrześcijan. Tak po ludzku ciężko. Niemniej wiem, że część z nich potrafi z tego skorzystać i wyjechać sobie. Nad morze, w góry, daleko lub blisko. A część potrafi skorzystać z Wielkiego Czwartku, a tym bardziej z wyciszonego Wielkiego Piątku. To dobrze na nich wpływa, bo w roku to może dwa dni mamy, kiedy możemy się wyciszyć i załapać się na refleksję jakąś.
I dla nich jest to taki czas.
Prorock jak zwykle w sobotę. Tym razem Wielką Sobotę. I choć to też dzień ciszy, to niesie w sobie już pod wieczór nadzieję Zmartwychwstania. Podpowiadam - Rzecz wydarzyła się w nocy, stąd nazwa tego święta.
Ps. Kino. Kino może uratować Wam Sobotę. Niedzielę zresztą też. Filmy tematyczne. Jako Prorock polecam Wam musical Jesus Christ Superstar z 1972 roku. Właściwie to jest rock-opera. Film nakręcił reżyser Skrzypka na dachu Norman Jewison. Dużo dobrej muzyki i nietypowe podejście do przedstawienia Paschy.
Kolejnym obrazem (dla wielu jeszcze bardziej obrazoburczym) jest Ostatnie kuszenie Chrystusa – dramat filmowy w reżyserii Martina Scorsese z roku 1988. Może być trudniejszy w odbiorze, ale dopiero obejrzenie go od początku do samego końca, daje mandat na recenzowanie i wydanie werdyktu 'obrazoburczości' tego filmu.
Plejada aktorska, historia, zdjęcia, ale i muzyka - to zacne strony tego filmu.
W Prorocku muzyka z tego filmu, gościła nie raz na antenie. Nie było chyba takiego roku, aby coś z tej ścieżki dźwiękowej nie zagrało w audycji, która dobrze rockuje.
Sprawdźcie, jak to będzie tym razem.
Christos Anesti!
Boże Narodzenie, a właściwie Wigilia tegoż święta, są przyjemniejsze w odbiorze. Jest tzw. „klimat” - zima, czasem śnieg, zazwyczaj zimno, a przy stołach wigilijnych ciepło, kolorowo, pachnąco. Rodzinnie. Choinka wesołością raduje. I prezentami. Jest nawet ckliwie, bo kolędy o małym Dziecku gdzieś tam w żłobie, Matka, wiecie, pastuszkowie, zwierzęta miłe. Można nie być religijnym, ale to chwyta. No i 3 dni wolnego od pracy. Minimum. W zależności jakie rozdanie w kalendarzu.
A Wielkanoc? Pierw jakieś trudne chwile trzeba przeżywać - korki na mieście bo procesje, Drogi Krzyżowe, część współobywateli jakaś wyciszona. Ciężko w czwartek, ciężko w piątek.
Jest sobota. Trochę folkloru i taka jakby pasterka wiosenna, wypada być w kościele - koszyczki z jedzeniem i poświęcenie.
Jak wspomniałem - Wigilii nie ma. Główny dzień świętowania to niedziela - z założenia dzień wolny. I to już trochę takie oszukane jakby. Jak zatem świętować? Śniadaniem Wielkanocnym? W sumie śniadanie, to takie antypody kolacji wigilijnej. Czyli co? Budzimy się rano i jemy śniadanie z nadreprezentacją jajek. I już po świętowaniu. Pozostaje drugi dzień świąt - tradycja i znów zabawny folklor - Lany Poniedziałek.
I piszę o tym nie zżymając się na tych mniej lub wcale religijnych, bo moim zdaniem, może im być ciężko ze świętowaniem (tego) najważniejszego wydarzania dla chrześcijan. Tak po ludzku ciężko. Niemniej wiem, że część z nich potrafi z tego skorzystać i wyjechać sobie. Nad morze, w góry, daleko lub blisko. A część potrafi skorzystać z Wielkiego Czwartku, a tym bardziej z wyciszonego Wielkiego Piątku. To dobrze na nich wpływa, bo w roku to może dwa dni mamy, kiedy możemy się wyciszyć i załapać się na refleksję jakąś.
I dla nich jest to taki czas.
Prorock jak zwykle w sobotę. Tym razem Wielką Sobotę. I choć to też dzień ciszy, to niesie w sobie już pod wieczór nadzieję Zmartwychwstania. Podpowiadam - Rzecz wydarzyła się w nocy, stąd nazwa tego święta.
Wypada zagrać spokojnie w audycji, ale bez cierpienia zbytniego.
Zapraszam Was na sobotę, na godzinę 20:00
Ps. Kino. Kino może uratować Wam Sobotę. Niedzielę zresztą też. Filmy tematyczne. Jako Prorock polecam Wam musical Jesus Christ Superstar z 1972 roku. Właściwie to jest rock-opera. Film nakręcił reżyser Skrzypka na dachu Norman Jewison. Dużo dobrej muzyki i nietypowe podejście do przedstawienia Paschy.
Kolejnym obrazem (dla wielu jeszcze bardziej obrazoburczym) jest Ostatnie kuszenie Chrystusa – dramat filmowy w reżyserii Martina Scorsese z roku 1988. Może być trudniejszy w odbiorze, ale dopiero obejrzenie go od początku do samego końca, daje mandat na recenzowanie i wydanie werdyktu 'obrazoburczości' tego filmu.
Plejada aktorska, historia, zdjęcia, ale i muzyka - to zacne strony tego filmu.
W Prorocku muzyka z tego filmu, gościła nie raz na antenie. Nie było chyba takiego roku, aby coś z tej ścieżki dźwiękowej nie zagrało w audycji, która dobrze rockuje.
Sprawdźcie, jak to będzie tym razem.
Christos Anesti!

Radio Szczecin