'Siedzę na dachu, tutaj nie dojdzie' śpiewał Jakub Sienkiewicz w utworze ‘Wyszków tonie’.
Dach. Taka czapka dla domu, kapelusz lub swoisty beret. Ale w tym felietonie nie o budowlance i architekturze.
Mieliście w życiu epizod łażenia po dachach?
Pamiętacie to Wasze odkrycie nowego świata jaki pokazał wam dach, to uczucie zdobycia Kilimandżaro własnej dzielnicy?
Ja pamiętam dachy sąsiedzkie. Na dach swojego poniemieckiego budynku nie wchodziłem - był klasyczny spadzisty jak u mleczarza Tewjego. A taki dach to symbol niepewności, balansowania, stąpania po krawędzi niczym po ostrzu życia. Zresztą takie dylematy miał właśnie skrzypek na dachu z Anatewki.
Motyw dachu ma w sobie motyw góry, wzniesienia, takiego miejsca głoszenia. Przestrzeń pomiędzy ziemią a niebem – wyżej niż codzienne życie, ale jeszcze nie w sferze Boskiej. Jezus mówił „co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach”, Apostoł Piotr modlił się na dachu domu w Jaffa i tam miał wizję, która zmieniła jego spojrzenie na pogan.
W ruchach mesjańskich dach jest miejscem wyczekiwania na Przyjście.
Z góry ponoć lepiej widać.
Ale ten dach bywa też miejscem wyciszenia, miejscem dla marzyciela i samotnika.
Takiego Edwarda Hoppera i Gustave Caillebotte motyw dachu też musiał zafascynować, skoro pojawił się w ich obrazach.
Dlatego powracam do tego pierwszego wyjścia na dach. Mógł to być wyraz ciekawości, a potem buntu, ucieczki do świętego spokoju. Kuba Sienkiewicz śpiewając ‘siedzę na dachu, tutaj nie dojdzie’ miał na myśli wodę podczas powodzi. Ale dla wielu ‘tutaj nie dojdą’ to problemy, czy też rzeczywistość ze swoją paletą szarości.
W 1969 roku Beatlesi też uciekli na dach.
Nie koncertowali już od 3 lat. Czuli, że nie jest między nimi tak jak dawniej, ale planowali wielki koncert, taki po latach. Pomysły: zagrajmy albo na Saharze albo w Palladium*. Coś spektakularnego. Jednak tak jak nie mogli się dogadać w wielu codziennych aspektach, tak i w sprawie tego koncertu.
Wtedy to John Lennon wpadł na pomysł ‘wejdźmy na dach, zróbmy tam koncert’.
Wysoko. Na dachu pięciopiętrowego gmachu Apple Corps.
30 stycznia 1969 roku. Jest zimno. Szczególnie na dachu. Nie przekonany do pomysłu Ringo pożycza czerwoną przeciwdeszczową kurtkę od swej żony. George też bez antuzjazmu wchodzi na dach. Paul w smokingu. Będzie mu zimno. John pożycza futro od Yoko.
Koncert zarejestrowano na wiele kamer.** Zagrali 9 utworów, parę z nich po kilka razy. Początkowo było to granie jakby na próbę.
A potem na tym dachu wytworzyła się energia między muzykami jakiej dawno, bardzo dawno nie było. To słychać, ale też i widać, bo cały materiał jak wspomniałem został zarejestrowany na taśmie filmowej.
Te spojrzenia, te uśmiechy, nić porozumienia. Energia i jej przepływ. Dobre koncertowanie. Od serca.***
Występ był obserwowany przez sąsiadów przez okna okolicznych budynków przy Savile Row 3, oglądany przez ludzi zgromadzonych na pobliskich dachach. Na ulicy przechodnie zadzierali głowy do góry słysząc znane melodie.
Kiedy policjanci pojawiają się na dachu, Paul zaczyna grać ponownie 'Get Back'.
John Lennon zwraca się do mundurowych: ‘Chciałbym wam podziękować w imieniu zespołu i naszym i mam nadzieję, że pomyślnie przeszliśmy przesłuchanie'.
Muzyka na dachu milknie po 42 minutach.
Był to ostatni raz, kiedy Beatlesi wystąpili razem publicznie.
Był to pierwszy koncert na dachu.****
*The London Palladium to historyczny teatr i sala widowiskowa w londyńskiej dzielnicy West End, znany jako jedno z najsłynniejszych miejsc rozrywki w Wielkiej Brytanii. Od ponad wieku jest ikoną brytyjskiego teatru muzycznego, goszcząc największe gwiazdy sceny i ekranu.
**Tych kamer było dziesięć. Przy okazji - wyobraźcie sobie, że jednym z techników obsługujących magnetofony był Alan Parsons, późniejszy twórca Alan Parsons Project. W styczniu 1969 roku Alan Parsons miał zaledwie 20 lat i pracował jako młodszy inżynier dźwięku (tape operator) przy sesjach Beatlesów. Podczas koncertu na dachu Apple Corps odpowiadał wraz z Glynem Johnsem za stronę techniczną nagrania. Dźwięk z dachu był przesyłany do studia w piwnicy, gdzie Parsons obsługiwał sprzęt nagrywający. Parsons brał udział także w przygotowaniach. To właśnie on został wysłany do sklepu po damskie rajstopy, które naciągnięto na mikrofony jako prowizoryczne osłony przeciwwietrzne na zimnym i wietrznym dachu. Kilka lat później ten sam Alan Parsons został jednym z realizatorów albumu 'The Dark Side of the Moon' zespołu Pink Floyd, a następnie stworzył własny projekt The Alan Parsons Project.
Innym muzykiem, który wystąpił na dachu wraz ze Wspaniałą Czwórką był amerykański klawiszowiec Billy Preston. Chyba było mu zimno w tej marynarce.
***GEORGE: Wybraliśmy się na dach w celu rozwiązania problemu koncertu na żywo, i taki wybór był po prostu najprostszym rozwiązaniem; także dlatego, że nikt wcześniej czegoś takiego nie robił, więc byłoby interesującym zobaczyć co się stanie, gdy tam wejdziemy i zagramy. To takie miłe malutkie studium społeczne.
Kamery zainstalowaliśmy w recepcji Apple, tak by nikt ich nie widział, więc filmowaliśmy reakcje ludzi na dole. Policja i inni krzyczeli: 'Nie możecie dłużej tego robić, przestańcie grać!’
****Choć część komentatorów muzycznych podaje, że pierwszym takim występem był koncert Jefferson Airplane na dachu hotelu Schuyler w centrum Manhattanu. Zagrano dwie piosenki na potrzeby filmu „One A.M.” (One American Movie) francuskiego reżysera Jean-Luc'a Godarda.
Dach. Taka czapka dla domu, kapelusz lub swoisty beret. Ale w tym felietonie nie o budowlance i architekturze.
Mieliście w życiu epizod łażenia po dachach?
Pamiętacie to Wasze odkrycie nowego świata jaki pokazał wam dach, to uczucie zdobycia Kilimandżaro własnej dzielnicy?
Ja pamiętam dachy sąsiedzkie. Na dach swojego poniemieckiego budynku nie wchodziłem - był klasyczny spadzisty jak u mleczarza Tewjego. A taki dach to symbol niepewności, balansowania, stąpania po krawędzi niczym po ostrzu życia. Zresztą takie dylematy miał właśnie skrzypek na dachu z Anatewki.
Motyw dachu ma w sobie motyw góry, wzniesienia, takiego miejsca głoszenia. Przestrzeń pomiędzy ziemią a niebem – wyżej niż codzienne życie, ale jeszcze nie w sferze Boskiej. Jezus mówił „co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach”, Apostoł Piotr modlił się na dachu domu w Jaffa i tam miał wizję, która zmieniła jego spojrzenie na pogan.
W ruchach mesjańskich dach jest miejscem wyczekiwania na Przyjście.
Z góry ponoć lepiej widać.
Ale ten dach bywa też miejscem wyciszenia, miejscem dla marzyciela i samotnika.
Takiego Edwarda Hoppera i Gustave Caillebotte motyw dachu też musiał zafascynować, skoro pojawił się w ich obrazach.
Dlatego powracam do tego pierwszego wyjścia na dach. Mógł to być wyraz ciekawości, a potem buntu, ucieczki do świętego spokoju. Kuba Sienkiewicz śpiewając ‘siedzę na dachu, tutaj nie dojdzie’ miał na myśli wodę podczas powodzi. Ale dla wielu ‘tutaj nie dojdą’ to problemy, czy też rzeczywistość ze swoją paletą szarości.
W 1969 roku Beatlesi też uciekli na dach.
Nie koncertowali już od 3 lat. Czuli, że nie jest między nimi tak jak dawniej, ale planowali wielki koncert, taki po latach. Pomysły: zagrajmy albo na Saharze albo w Palladium*. Coś spektakularnego. Jednak tak jak nie mogli się dogadać w wielu codziennych aspektach, tak i w sprawie tego koncertu.
Wtedy to John Lennon wpadł na pomysł ‘wejdźmy na dach, zróbmy tam koncert’.
Wysoko. Na dachu pięciopiętrowego gmachu Apple Corps.
30 stycznia 1969 roku. Jest zimno. Szczególnie na dachu. Nie przekonany do pomysłu Ringo pożycza czerwoną przeciwdeszczową kurtkę od swej żony. George też bez antuzjazmu wchodzi na dach. Paul w smokingu. Będzie mu zimno. John pożycza futro od Yoko.
Koncert zarejestrowano na wiele kamer.** Zagrali 9 utworów, parę z nich po kilka razy. Początkowo było to granie jakby na próbę.
A potem na tym dachu wytworzyła się energia między muzykami jakiej dawno, bardzo dawno nie było. To słychać, ale też i widać, bo cały materiał jak wspomniałem został zarejestrowany na taśmie filmowej.
Te spojrzenia, te uśmiechy, nić porozumienia. Energia i jej przepływ. Dobre koncertowanie. Od serca.***
Występ był obserwowany przez sąsiadów przez okna okolicznych budynków przy Savile Row 3, oglądany przez ludzi zgromadzonych na pobliskich dachach. Na ulicy przechodnie zadzierali głowy do góry słysząc znane melodie.
Kiedy policjanci pojawiają się na dachu, Paul zaczyna grać ponownie 'Get Back'.
John Lennon zwraca się do mundurowych: ‘Chciałbym wam podziękować w imieniu zespołu i naszym i mam nadzieję, że pomyślnie przeszliśmy przesłuchanie'.
Muzyka na dachu milknie po 42 minutach.
Był to ostatni raz, kiedy Beatlesi wystąpili razem publicznie.
Był to pierwszy koncert na dachu.****
*The London Palladium to historyczny teatr i sala widowiskowa w londyńskiej dzielnicy West End, znany jako jedno z najsłynniejszych miejsc rozrywki w Wielkiej Brytanii. Od ponad wieku jest ikoną brytyjskiego teatru muzycznego, goszcząc największe gwiazdy sceny i ekranu.
**Tych kamer było dziesięć. Przy okazji - wyobraźcie sobie, że jednym z techników obsługujących magnetofony był Alan Parsons, późniejszy twórca Alan Parsons Project. W styczniu 1969 roku Alan Parsons miał zaledwie 20 lat i pracował jako młodszy inżynier dźwięku (tape operator) przy sesjach Beatlesów. Podczas koncertu na dachu Apple Corps odpowiadał wraz z Glynem Johnsem za stronę techniczną nagrania. Dźwięk z dachu był przesyłany do studia w piwnicy, gdzie Parsons obsługiwał sprzęt nagrywający. Parsons brał udział także w przygotowaniach. To właśnie on został wysłany do sklepu po damskie rajstopy, które naciągnięto na mikrofony jako prowizoryczne osłony przeciwwietrzne na zimnym i wietrznym dachu. Kilka lat później ten sam Alan Parsons został jednym z realizatorów albumu 'The Dark Side of the Moon' zespołu Pink Floyd, a następnie stworzył własny projekt The Alan Parsons Project.
Innym muzykiem, który wystąpił na dachu wraz ze Wspaniałą Czwórką był amerykański klawiszowiec Billy Preston. Chyba było mu zimno w tej marynarce.
***GEORGE: Wybraliśmy się na dach w celu rozwiązania problemu koncertu na żywo, i taki wybór był po prostu najprostszym rozwiązaniem; także dlatego, że nikt wcześniej czegoś takiego nie robił, więc byłoby interesującym zobaczyć co się stanie, gdy tam wejdziemy i zagramy. To takie miłe malutkie studium społeczne.
Kamery zainstalowaliśmy w recepcji Apple, tak by nikt ich nie widział, więc filmowaliśmy reakcje ludzi na dole. Policja i inni krzyczeli: 'Nie możecie dłużej tego robić, przestańcie grać!’
****Choć część komentatorów muzycznych podaje, że pierwszym takim występem był koncert Jefferson Airplane na dachu hotelu Schuyler w centrum Manhattanu. Zagrano dwie piosenki na potrzeby filmu „One A.M.” (One American Movie) francuskiego reżysera Jean-Luc'a Godarda.
'Prorock na dachu' jeszcze w sobotę o godzinie 20:00
napisz do autora: papke@radioszczecin.pl
napisz do autora: papke@radioszczecin.pl

Radio Szczecin