Pro-rock
Radio SzczecinRadio Szczecin » Pro-rock » Prorock na rok 2026

Cudzesy

Maciej PAPKE

Cudzesy | fot. Maciej Papke
Cudzesy | fot. Maciej Papke
Ponad dekadę temu przygotowałem przewrotną audycję Prorock. Zagrałem – skupcie się – najmniej lubiane przeze mnie utwory z moich ulubionych płyt. Mamy przecież ulubionych wykonawców, ich ulubione albumy, a na nich ulubione kompozycje. Nie oszukujmy się, mamy też te mniej lubiane, a niektóre z nich w ogóle nielubiane, pomijane przy odsłuchu. Pamiętam, że wśród słuchaczy pojawiło się wtedy wiele oburzonych głosów – że to niedorzeczne, że to absurdalny pomysł na audycję. Właściwie trochę głupi. Były emocje. Na marginesie dodam, że wtedy nieco więcej osób udzielało się na Facebooku pod wpisami dotyczącymi programu.

Do dziś zastanawiam się, skąd wzięły się tamte emocje. Może moje wybory burzyły czyjś muzyczny światopogląd, a być może czasem po prostu boimy się przyznać przed samymi sobą, że coś nam nie pasuje? Z biegiem lat odkrywamy, że to, co wcześniej nam się podobało – muzyka, sztuka, ludzie, zjawiska, wybory życiowe – było ułudą, nieprawdą. Nasze decyzje były często wymuszone przez innych – rodziców, przyjaciół, system, środowisko. Odkrywamy, że część rzeczy, które uważaliśmy za własne, wcale nie musiała być naszym autentycznym wyborem. Dotyczy to zazwyczaj, jak wspomniałem, muzyki, sztuki, autorytetów, przyjaźni, poglądów, a nawet drogi życiowej.

I nie zastanawiam się tutaj, czy w ogóle istnieje autentyczne „ja”, skoro od dzieciństwa kształtują nas język, kultura i relacje. Nie o to akurat chodzi. Z muzyki młodości można po prostu wyrosnąć. Choćby dlatego, że i sami artyści wyrastają ze swej twórczości czy też znikają z horyzontu zdarzeń. Dochodzimy do momentu, w którym potrafimy przyznać przed samym sobą: to jest słaba płyta, ten film nigdy mi się nie podobał.

No właśnie. Powracam wciąż (obecnie już rzadziej) do oglądania Gwiezdnych Wojen – to taka moja mała przypadłość. Wracam do pierwotnej trylogii, zaczynającej się od Epizodu IV. Nie jestem natomiast zdolny do włączenia prequeli, czyli epizodów I–III. Teraz już wiem, że oglądając je kiedyś w kinie, wmawiałem sobie poniekąd, że mi się podobają. Nie, nie podobały mi się aż tak bardzo. Jest jeszcze parę filmowych obrazów, znacznie „poważniejszych” niż Star Wars, które do mnie nie przemawiają. To tak zwane klasyki, którymi zachwycają się moi znajomi. Wiem jednak, że w głębi duszy im się nie podobają, ale nie przyznają się do tego, bo przecież „Słowacki wielkim poetą był”. Niektórzy piją wina, które im nie smakują, bo wciąż myślą, że trenują swoje kubki smakowe. Jeszcze inni spotykają się ze znajomymi, chociaż jest to dla nich męczące. Uważają jednak, że wypada się pomęczyć, bo tak trzeba. Czasami nawet nie do końca sobie uzmysławiamy, że dręczymy się jakąś relacją czy spotkaniem. A to uwiera jak zrolowana skarpetka w ciasnym bucie. Często bronimy własnej biografii nie dlatego, że była dobra, ale dlatego, że trudno nam zaakceptować koszt pomyłki.

W jednym z niedawnych felietonów zatytułowanym „O fotografii” wspominałem o książce Susan Sontag pod tym właśnie tytułem. Od 12 lat próbuję przez nią przebrnąć. Podejść było już pięć. Ostatnio znów chwyciłem za tę pozycję. Zacząłem od początku i zajechałem nieco dalej niż zakładka pozostawiona trzy lata temu. I znów się zatrzymałem. Nie wciąga mnie wybitność tego dzieła. Męczę się nadal, choć czytana na wyrywki, otwierana na chybił trafił, smakuje o wiele lepiej.

I nie podpowiem Wam, co robić, jak żyć. Czy robić teraz remanent życia i sprawdzać termin przydatności niektórych jego aspektów. Niestety nie mam jednoznacznej puenty tych rozmyślań, żadnego epilogu. W tej chwili szukam po prostu łagodnego przejścia, jakiejś konkluzji, która poprowadzi nas do tematu tego wydania audycji Prorock. A są nim covery.

Nad tym muzycznym zagadnieniem pochylałem się w Prorocku już kilkukrotnie i zawsze z innego punktu widzenia – a właściwie słyszenia. Może więc taka fastryga do tego felietonu: czasem cover, ponowne wykonanie jakiegoś utworu, okazuje się lepsze niż oryginał, nawet jeśli ten oryginał był dotąd naszą ulubioną wersją. Bywa tak, że zaciekle bronimy pierwowzoru, choć podświadomie czujemy, że cover jest lepszy. Może być taki ścieg?

W samym Prorocku pójdę jeszcze dalej – zagram piosenki, o których mogliście nawet nie wiedzieć, że są coverami. Słyszymy się w sobotę, 24 października o godzinie 20:00.
 

Zobacz także

2026-10-16, godz. 05:52 Wektory, dawanie i branie Byłem na koncercie. Nie zdarza się to tak często, jakbym sobie tego życzył – mało jest wydarzeń, które interesują mnie na tyle, abym za nie zapłacił… » więcej 2026-10-08, godz. 06:00 O fotografii Taki tytuł wymyśliłem sobie do najbliższej audycji Prorock – „O fotografii”. Oczywiście bezwstydnie go zgapiłem z kultowej pozycji napisanej przez… » więcej 2026-10-01, godz. 06:36 Pump up the volume! Moi synowie wrócili właśnie z Łodzi, z koncertu. Występował tam niejaki A$AP Rocky. Dwa dni z rzędu, bo tylu było chętnych. Nie wiecie, o kogo chodzi?… » więcej 2026-09-24, godz. 06:02 Lubię hygge, ale dajcie mi więcej światła 23 września zaczęła się astronomiczna jesień. Właśnie wtedy przypadła jesienna równonoc – moment, w którym dzień i noc były niemal równe. A to oznacza… » więcej 2026-09-16, godz. 06:03 Niezwykle zwykłe Dla niemal każdego z nas, to my sami jesteśmy najważniejsi. Stawiamy siebie w centrum własnego świata, bo przecież rzeczywistość poznajemy wyłącznie… » więcej 2026-09-10, godz. 07:35 Strony 78 i 79, czyli rzecz o okładkach Mówi się, by nie oceniać książki po jej okładce. Nie do końca się z tym powiedzeniem zgadzam. Mam też świadomość, że sens metaforyczny tego porzekadła… » więcej 2026-09-03, godz. 08:47 Tańcząc w kuchni. Fotograficzna matrioszka Przy wejściu do mojej kuchni powiesiłem dawno temu kilka fotografii. Jedna z nich to czarno-biała reprodukcja zdjęcia Elliotta Erwitta „Spain, Valencia… » więcej 2026-08-26, godz. 07:08 Niech się kurzy. Elektronika daje dostęp. Kolekcja daje historię Sprzątam. W ostatnich latach w mieszkaniu kurzy się jak nigdy wcześniej. Najbardziej siwieją regały z książkami i płytami kompaktowymi. Dwa razy w roku… » więcej 2026-08-19, godz. 07:52 Prorock etnomuzykolog Jest takie poczucie w Narodzie, że jesteśmy nacją rozśpiewaną. Biesiadnie rozśpiewaną. Ogólnie czujemy, że my Polacy lubimy i potrafimy śpiewać. Otóż… » więcej 2026-08-12, godz. 18:00 Dom wschodzącego słońca, Les Paul i trąbka Trąbka sygnałówka. To jedyny instrument, na którym potrafiłem grać. Zwykła niewentylowana pętlówka, z której da się wykrzesać jedynie dźwięki naturalne… » więcej
12345