Tym razem posłowie Parlamentu Europejskiego zajęli się sprawami praworządności i demokracji w Polsce. O dyskusję na ten temat wnioskowało porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy. To czwarta w tym roku debata Parlamentu Europejskiego na temat Polski. Debata początkowo miała odbyć się we wtorek, ale z uwagi na 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego dyskusję, na wniosek europosła SLD, Bogusława Liberadzkiego, przesunięto na środę.
Wcześniej rzecznik Parlamentu Europejskiego podkreślił, że wybranie tej daty na debatę nie było zamierzone. - Nic takiego się w Polsce nie dzieje, co by uzasadniało taką debatę. Unia Europejska ma inne problemy. Polska tym problemem na pewno nie jest - mówił wcześniej minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. W podobnym tonie wypowiadał się europoseł PiS Ryszard Legutko, który stwierdził, że "nie ma najmniejszego powodu", by debata się odbyła. - Nic się nie dzieje w Polsce takiego, co by ją usprawiedliwiało - ocenił. - Parlament Europejski jest w gorączce wyborczej, patrzy na syryjskie Aleppo i powinien patrzeć na ulice Warszawy – tak przed debatą mówił europoseł PO - Janusz Lewandowski.
Wcześniej rzecznik Parlamentu Europejskiego podkreślił, że wybranie tej daty na debatę nie było zamierzone. - Nic takiego się w Polsce nie dzieje, co by uzasadniało taką debatę. Unia Europejska ma inne problemy. Polska tym problemem na pewno nie jest - mówił wcześniej minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. W podobnym tonie wypowiadał się europoseł PiS Ryszard Legutko, który stwierdził, że "nie ma najmniejszego powodu", by debata się odbyła. - Nic się nie dzieje w Polsce takiego, co by ją usprawiedliwiało - ocenił. - Parlament Europejski jest w gorączce wyborczej, patrzy na syryjskie Aleppo i powinien patrzeć na ulice Warszawy – tak przed debatą mówił europoseł PO - Janusz Lewandowski.

Radio Szczecin
