Pozwala uratować kogoś od nieszczęścia, ale jednocześnie jest to bardzo długotrwała procedura - tak o ubezwłasnowolnieniu mówili goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
Jak tłumaczyła Marta Giezek, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie oraz członek rady ds. seniorów przy prezydencie Szczecina, należy pamiętać, że ubezwłasnowolnienie nie rozwiązuje problemu danej osoby "tu i teraz". W jej opinii, można zareagować szybciej występując do sądu o umieszczenie w Domu Pomocy Społecznej bez zgody osoby zainteresowanej.
- W tym momencie działamy na korzyść osoby starszej, samotnej, niepełnosprawnej - mówiła Giezek. - Czasami dochodzi do sytuacji, kiedy takie osoby bez kontroli odkręcają gaz czy rozpalają ogniska. Tutaj nie można czekać.
Jak wyjaśniał sędzia Tomasz Szaj, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie, większość spraw o ubezwłasnowolnienie jest prosta, ale nie wszystkie. - Są przypadki, kiedy rodzina jest skłócona, kiedy członkowie rodziny starają się wygrywać wzajemne interesy i animozje. To jest bardzo trudne do oceny, bo też lekarze często opierają swoją opinię na tych zachowaniach, których nie byli świadkami, a które znają z relacji - mówił Szaj.
Zgodnie z prawem, ubezwłasnowolnić całkowicie lub częściowo można kogoś, kto nie jest w stanie kierować swoim życiem z powodu np. choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego czy innego zaburzenia. Dla takiej osoby oznacza to częściowe lub całkowite pozbawienie zdolności do czynności prawnych.
Zgodnie z danymi Ministerstwa Sprawiedliwości, liczba sądowych spraw o ubezwłasnowolnienie wzrosła z blisko 11 tysięcy w 2010 roku do ponad 13 tysięcy w roku 2015.
- W tym momencie działamy na korzyść osoby starszej, samotnej, niepełnosprawnej - mówiła Giezek. - Czasami dochodzi do sytuacji, kiedy takie osoby bez kontroli odkręcają gaz czy rozpalają ogniska. Tutaj nie można czekać.
Jak wyjaśniał sędzia Tomasz Szaj, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie, większość spraw o ubezwłasnowolnienie jest prosta, ale nie wszystkie. - Są przypadki, kiedy rodzina jest skłócona, kiedy członkowie rodziny starają się wygrywać wzajemne interesy i animozje. To jest bardzo trudne do oceny, bo też lekarze często opierają swoją opinię na tych zachowaniach, których nie byli świadkami, a które znają z relacji - mówił Szaj.
Zgodnie z prawem, ubezwłasnowolnić całkowicie lub częściowo można kogoś, kto nie jest w stanie kierować swoim życiem z powodu np. choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego czy innego zaburzenia. Dla takiej osoby oznacza to częściowe lub całkowite pozbawienie zdolności do czynności prawnych.
Zgodnie z danymi Ministerstwa Sprawiedliwości, liczba sądowych spraw o ubezwłasnowolnienie wzrosła z blisko 11 tysięcy w 2010 roku do ponad 13 tysięcy w roku 2015.

Radio Szczecin