Budynek zapalił się w nocy z piątku na sobotę podczas koncertu muzyki elektronicznej. Poszukiwania trwają, liczba ofiar może wzrosnąć.
Do 33 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar w dawnej hali magazynowej w Oakland w Kalifornii. Została ona przerobiona na prowizoryczne pracownie oraz mieszkania dla lokalnych artystów. W momencie, gdy wybuch pożar odbywał się koncert, na którym było około setki gości. Budynek nie miał przeciwpożarowych zabezpieczeń.
Strażacy wciąż przeszukują zgliszcza budynku i znajdują coraz więcej ciał. Część z nich jest tak zwęglona, że w tej chwili nie jest możliwa ich identyfikacja. Według ostatnich danych zginęły już 33 osoby, wciąż kilka jest zaginionych.
Władze poinformowały, że do tej pory udało się dokładnie sprawdzić około 40 procent spalonych pomieszczeń. Ich gaszenie trwało cztery godziny. Strażacy niewiele mogli zrobić pomimo, że na miejscu pojawili się już trzy minuty po pierwszym wezwaniu. Konstrukcja grozi zawaleniem, co utrudnia pracę strażakom i ratownikom.
To jeden z najtragiczniejszych pożarów w historii USA.
Strażacy wciąż przeszukują zgliszcza budynku i znajdują coraz więcej ciał. Część z nich jest tak zwęglona, że w tej chwili nie jest możliwa ich identyfikacja. Według ostatnich danych zginęły już 33 osoby, wciąż kilka jest zaginionych.
Władze poinformowały, że do tej pory udało się dokładnie sprawdzić około 40 procent spalonych pomieszczeń. Ich gaszenie trwało cztery godziny. Strażacy niewiele mogli zrobić pomimo, że na miejscu pojawili się już trzy minuty po pierwszym wezwaniu. Konstrukcja grozi zawaleniem, co utrudnia pracę strażakom i ratownikom.
To jeden z najtragiczniejszych pożarów w historii USA.

Radio Szczecin