Planowana na wtorek debata w Parlamencie Europejskim w sprawie Polski została przełożona o jeden dzień. Parlament w głosowaniu przyjął w tej sprawie wniosek posła Bogusława Liberadzkiego z frakcji socjalistycznej. Pozostałe dwa wnioski zostały odrzucone.
- Mój wniosek, który nieszczęśliwie nie uzyskał większości, to tak, są powody żeby debatować o Polsce, ale nie w tym tygodniu. Wysłuchajmy najpierw stanowiska Komisji Europejskiej, budujmy to wszystko w oparciu o bardzo mocno ugruntowaną bazę faktów i dokonanych już aktów prawnych - mówi Lewandowski.
Odrzucony został także wniosek Marka Jurka z grupy europejskich konserwatystów, by w ogóle Parlament Europejski nie zajmował się Polską. Poseł nie krył rozczarowania tą decyzją.
- Przede wszystkim jesteśmy wdzięczni kolegom, którzy uznali całkowitą bezzasadność nowych ataków na Polskę w Parlamencie Europejskim. I całkowitą niestosowność wobec polskiej opinii publicznej, wobec wszystkich Polaków, którzy przeciwstawiali się komunizmowi, wyznaczenia tej debaty na 13 grudnia. Co więcej można powiedzieć, że nawet ci, którzy orędowali za tą debatą w tym tygodniu, zgodzili się z tym, że 13 grudnia to był pomysł kompletnie patologiczny i prowokacyjny - mówił Jurek.
Zdaniem posła Michała Ujazdowskiego z Prawa i Sprawiedliwości, przełożenie debata de facto nic nie zmienia.
- Żadna zmiana na lepsze, poza zmianą symboliki. Tak jak jestem wielkim zwolennikiem kompromisu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, natomiast przenoszenie sporu wewnętrznego na arenę międzynarodową potężnie Polskę osłabia. Także osłabia autorytet Parlamentu Europejskiego, więc nie dzieje się nic dobrego - mówi Ujazdowski.
Debata z udziałem komisarza Fransa Timmermansa odbędzie się w środę. Nie przewiduje się podjęcia w sprawie Polski rezolucji.

Radio Szczecin
