- Likwidujemy trwałe miejsca pracy - podkreślał poseł PO Krzysztof Gadowski. I za przykłady podał dwie kopalnie: Krupiński i Makoszowy.
Podczas konferencji prasowej Gadowski przypominał, że sprawa była już przedmiotem obrad sejmowej komisji energii, ale niewiele wniosło do sytuacji. Polityk PO stwierdził, że rząd PiS oszukał górników i chce doprowadzić do likwidacji kolejnych kopalń. Przypomniał, że zapadła decyzja o połączeniu Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą.
- Przecież likwidujemy trwałe miejsca pracy. Część górników zostanie przesunięta, ale nikt nie deklaruje, że kolejne 1400 miejsc pracy po likwidacji Krupińskiego pojawi się na rynku pracy, że pojawi się tam 1600 miejsc pracy po likwidacji kopalni Jas-Mos czy 2100 miejsc, które zostały zlikwidowane w Krupińskim. Rząd nie ma odwagi tego przedstawić i powiedzieć wprost górnikom, że tak będzie wyglądała restrukturyzacja - stwierdził Gadowski.
Na zarzuty PO odpowiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Zapewnił, że górnicy nie stracą pracy, a ich wynagrodzenia nie będą zmniejszone. Przypomniał też, że już w 2007 r. ówczesnemu rządowi Prawa i Sprawiedliwości udało się uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną.
- Trzeba oddzielić od funkcjonujących kopalń sprawy likwidacyjne. Jako jedni z nielicznych potrafiliśmy rozmawiać z Komisją Europejską i przekonać ją do olbrzymiej pomocy publicznej żeby ratować polskie górnictwo, a tym samym przemysł na Śląsku. Efekty pierwszego roku są konkretne: widać, że górnicy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej mogą pracować spokojnie, podobnie jest w PGG - mówił minister Tchórzewski.
Dodajmy, że przed siedzibą Spółki Restrukturyzacji Kopalń w Bytomiu protestowało we wtorek około 150 górników kopalni Makoszowy w obawie o swoje miejsca pracy.
- Przecież likwidujemy trwałe miejsca pracy. Część górników zostanie przesunięta, ale nikt nie deklaruje, że kolejne 1400 miejsc pracy po likwidacji Krupińskiego pojawi się na rynku pracy, że pojawi się tam 1600 miejsc pracy po likwidacji kopalni Jas-Mos czy 2100 miejsc, które zostały zlikwidowane w Krupińskim. Rząd nie ma odwagi tego przedstawić i powiedzieć wprost górnikom, że tak będzie wyglądała restrukturyzacja - stwierdził Gadowski.
Na zarzuty PO odpowiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Zapewnił, że górnicy nie stracą pracy, a ich wynagrodzenia nie będą zmniejszone. Przypomniał też, że już w 2007 r. ówczesnemu rządowi Prawa i Sprawiedliwości udało się uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną.
- Trzeba oddzielić od funkcjonujących kopalń sprawy likwidacyjne. Jako jedni z nielicznych potrafiliśmy rozmawiać z Komisją Europejską i przekonać ją do olbrzymiej pomocy publicznej żeby ratować polskie górnictwo, a tym samym przemysł na Śląsku. Efekty pierwszego roku są konkretne: widać, że górnicy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej mogą pracować spokojnie, podobnie jest w PGG - mówił minister Tchórzewski.
Dodajmy, że przed siedzibą Spółki Restrukturyzacji Kopalń w Bytomiu protestowało we wtorek około 150 górników kopalni Makoszowy w obawie o swoje miejsca pracy.

Radio Szczecin