Do niecodziennego wydarzenia doszło po mszy w jednym z kościołów na południu Chicago. Jeden z kandydatów w zbliżających się wyborach na burmistrza miasta Willie Wilson wręczał wiernym pieniądze. Sytuację zarejestrowały telewizyjne kamery.
Wilson miał łącznie rozdać aż 300 tysięcy dolarów. Do zdarzenia doszło w ostatnią niedzielę po jednym z nabożeństw. Uczestniczył w nim także ubiegający się o reelekcję gubernator Illinois Republikanin Bruce Rauner. Obaj kandydaci zostali posądzeni przez media o kupowanie głosów. W odpowiedzi rzecznik prasowy Williego Wilsona napisał, że była to jedna z wielu akcji charytatywnych, jakie organizuje milioner i filantrop. Jej celem jest pomoc biednej społeczności afroamerykańskiej w płaceniu wysokich podatków od nieruchomości.
Bruce Rauner, po tym jak w mediach rozpętała się burza, podkreślił, że nie wiedział o całej akcji i że także on ofiarowuje pieniądze na taki cel. Dodał, że jeżeli Wilson rozdał również jego finanse, a nie przekazał na rzecz prowadzonej fundacji, to zażąda ich zwrotu.
Swoje oburzenie sytuacją wyrazili zarówno Demokraci, jak i Republikanie. O sprawie stało się głośno w całym kraju. Lokalne prawo wyborcze surowo zakazuje, aby poprzez dawanie pieniędzy apelować o głosy. Jest to traktowane jako przestępstwo. Obaj kandydaci zaznaczyli, że nie mieli takiego zamiaru. Opinia publiczna niespecjalnie jednak wierzy w takie tłumaczenia.
Bruce Rauner, po tym jak w mediach rozpętała się burza, podkreślił, że nie wiedział o całej akcji i że także on ofiarowuje pieniądze na taki cel. Dodał, że jeżeli Wilson rozdał również jego finanse, a nie przekazał na rzecz prowadzonej fundacji, to zażąda ich zwrotu.
Swoje oburzenie sytuacją wyrazili zarówno Demokraci, jak i Republikanie. O sprawie stało się głośno w całym kraju. Lokalne prawo wyborcze surowo zakazuje, aby poprzez dawanie pieniędzy apelować o głosy. Jest to traktowane jako przestępstwo. Obaj kandydaci zaznaczyli, że nie mieli takiego zamiaru. Opinia publiczna niespecjalnie jednak wierzy w takie tłumaczenia.
Dodaj komentarz 3 komentarze
W Ameryce się nie szczypią, co tam kiełbasa wyborcza - dolary, to jest to :D
głupole ci Amerykanie!
w Polsce dają 500 zeta i nazywają to "pomocą" dorzucają jeszcze 300 i kupę (dosłownie!) obietnic, bo liczą na reelekcję
ale bez sfałszowania wyników wyborów - cieńko to widzę.....
Janek .N
Cyt. "... cienko to widzę"
Starość na początek odbiera ... wzrok
trochę później ... ostrość umysłu.

Radio Szczecin