Mimo obowiązującego od kilkunastu godzin rozejmu w Strefie Gazy, niespokojnie jest w Jerozolimie.
Na Wzgórzu Świątynnym wybuchły zamieszki między muzułmanami a policją. To właśnie wcześniejsze starcia w tym miejscu były przyczyną zakończonej właśnie wojny Izraela z Hamasem. Rozejm w Gazie jest jednak przestrzegany.
Po piątkowych modłach Palestyńczycy obrzucili izraelskich policjantów kamieniami, a ci odpowiedzieli granatami hukowymi. Według strony palestyńskiej, rannych miało zostać 15 osób. To właśnie zamieszki na Wzgórzu Świątynnym stały się jednym z powodów wybuchu wojny w Gazie. Rozejm w palestyńskie enklawie jest na razie przestrzegany.
Izraelski premier Benjamin Netanjahu mówił na konferencji prasowej, że 11-dniowa operacja w Gazie zniszczyła możliwości bojowe Hamasu.
- Zniszczyliśmy potężną część ich podziemnych tuneli, tzw. metra. Hamas myślał, że może tam uciec i się chronić, teraz już nie może. Od lat przygotowywaliśmy się na takie uderzenie - mówił.
Z kolei Hamas twierdzi, że to strona palestyńska zwyciężyła w zakończonej właśnie wojnie.
W Gazie spod gruzów wydobyto ciała pięciu osób, co oznacza, że liczba ofiar po stronie palestyńskiej wzrosła do 243. Wśród zabitych ma też być 66 dzieci. W Izraelu zginęło 12 osób, w tym dwoje dzieci.
Premier Autonomii Palestyńskiej tymczasem zapowiedział złożenie skargi na Izrael do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Jego zdaniem izraelska armia miała się dopuścić w Gazie zbrodni wojennych. Mohammad Shtayyeh wskazał, że nalotach na Strefę Gazy zginęło m.in. 20 palestyńskich rodzin, a setki budynków zostało zniszczonych.
Kilkanaście tygodni temu prokurator haskiego Trybunału ogłosił rozpoczęcie śledztwa w sprawie ewentualnych zbrodni wojennych Izraela z wojny w 2014 roku. Izraelskie władze twierdzą, że nie ma podstaw prawnych, by Trybunał zajmował się tą sprawą.
Po piątkowych modłach Palestyńczycy obrzucili izraelskich policjantów kamieniami, a ci odpowiedzieli granatami hukowymi. Według strony palestyńskiej, rannych miało zostać 15 osób. To właśnie zamieszki na Wzgórzu Świątynnym stały się jednym z powodów wybuchu wojny w Gazie. Rozejm w palestyńskie enklawie jest na razie przestrzegany.
Izraelski premier Benjamin Netanjahu mówił na konferencji prasowej, że 11-dniowa operacja w Gazie zniszczyła możliwości bojowe Hamasu.
- Zniszczyliśmy potężną część ich podziemnych tuneli, tzw. metra. Hamas myślał, że może tam uciec i się chronić, teraz już nie może. Od lat przygotowywaliśmy się na takie uderzenie - mówił.
Z kolei Hamas twierdzi, że to strona palestyńska zwyciężyła w zakończonej właśnie wojnie.
W Gazie spod gruzów wydobyto ciała pięciu osób, co oznacza, że liczba ofiar po stronie palestyńskiej wzrosła do 243. Wśród zabitych ma też być 66 dzieci. W Izraelu zginęło 12 osób, w tym dwoje dzieci.
Premier Autonomii Palestyńskiej tymczasem zapowiedział złożenie skargi na Izrael do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Jego zdaniem izraelska armia miała się dopuścić w Gazie zbrodni wojennych. Mohammad Shtayyeh wskazał, że nalotach na Strefę Gazy zginęło m.in. 20 palestyńskich rodzin, a setki budynków zostało zniszczonych.
Kilkanaście tygodni temu prokurator haskiego Trybunału ogłosił rozpoczęcie śledztwa w sprawie ewentualnych zbrodni wojennych Izraela z wojny w 2014 roku. Izraelskie władze twierdzą, że nie ma podstaw prawnych, by Trybunał zajmował się tą sprawą.

Radio Szczecin