W Niemczech nie milkną reakcje na niedzielne wybory w Hesji i Bawarii. W obu landach zwyciężyła chadecja.
Zdaniem niemieckich dziennikarzy o porażkach SPD, FDP i Zielonych przesądziła ich polityka migracyjna na szczeblu federalnym.
"Najgorszy w historii wynik SPD w Bawarii spędza kanclerzowi sen z powiek" - napisał portal "Tagesschau" po opublikowaniu ostatecznych wyników wczorajszych wyborów do landtagów w Monachium i Wiesbaden. W Bawarii partia CSU zdobyła 37 procent głosów i może liczyć na kontynuację koalicji z partią Wolni Wyborcy, której nie zaszkodził antysemicki skandal jej lidera.
Przeciwnie - po nagłośnieniu afery Huberta Aiwangera słupki sondażowe poszybowały w górę, a jego ugrupowanie wyprzedziło Zielonych i jest obecnie drugą siłą polityczną nad Izarą. SPD uzyskała zaledwie około 8 procent, a FDP nie przekroczyła progu wyborczego.
Z wyraźną przewagą wygrali także chadecy w Hesji. Pytanie tylko, czy premier tego landu i lider tamtejszych struktur CDU, Boris Rhein, zdecyduje się na reanimację sojuszu z Zielonymi, którzy są wyznawcami innej polityki migracyjnej. Chadecy opowiadają się za przywróceniem górnego limitu przyjmowanych uchodźców i wzmocnieniem kontroli granicznych.
Sprzeciwia się temu szefowa MSW w rządzie federalnym Nancy Faeser, który była główną kandydatką SPD w Hesji. Jej partia zajęła tam tylko czwarte miejsce.
Głównym - obok chadeków - beneficjentem słabości SPD i jej partnerów koalicyjnych jest AfD. W Hesji partia ta stała się drugą siłą polityczną, a w Bawarii zamyka podium, wyprzedzając Zielonych.
"Najgorszy w historii wynik SPD w Bawarii spędza kanclerzowi sen z powiek" - napisał portal "Tagesschau" po opublikowaniu ostatecznych wyników wczorajszych wyborów do landtagów w Monachium i Wiesbaden. W Bawarii partia CSU zdobyła 37 procent głosów i może liczyć na kontynuację koalicji z partią Wolni Wyborcy, której nie zaszkodził antysemicki skandal jej lidera.
Przeciwnie - po nagłośnieniu afery Huberta Aiwangera słupki sondażowe poszybowały w górę, a jego ugrupowanie wyprzedziło Zielonych i jest obecnie drugą siłą polityczną nad Izarą. SPD uzyskała zaledwie około 8 procent, a FDP nie przekroczyła progu wyborczego.
Z wyraźną przewagą wygrali także chadecy w Hesji. Pytanie tylko, czy premier tego landu i lider tamtejszych struktur CDU, Boris Rhein, zdecyduje się na reanimację sojuszu z Zielonymi, którzy są wyznawcami innej polityki migracyjnej. Chadecy opowiadają się za przywróceniem górnego limitu przyjmowanych uchodźców i wzmocnieniem kontroli granicznych.
Sprzeciwia się temu szefowa MSW w rządzie federalnym Nancy Faeser, który była główną kandydatką SPD w Hesji. Jej partia zajęła tam tylko czwarte miejsce.
Głównym - obok chadeków - beneficjentem słabości SPD i jej partnerów koalicyjnych jest AfD. W Hesji partia ta stała się drugą siłą polityczną, a w Bawarii zamyka podium, wyprzedzając Zielonych.

Radio Szczecin