Protestują, krytykują i wyśmiewają pomysł urzędników. W Londynie rośnie sprzeciw wobec planów ograniczenia tak zwanego vertical drinking, czyli picia alkoholu na stojąco w pubach i zamawiania przy barze.
Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że włączył się w nią brytyjski rząd. Rzecznik brytyjskiego premiera w oświadczeniu przypomniał, że pełne i gwarne lokale są częścią brytyjskiego życia towarzyskiego, a przepisy nie powinny niepotrzebnie ograniczać ich działalności.
Urzędnicy londyńskiej dzielnicy Westminster chcą, aby w pubach mniej osób stało przy barze, a obsługa częściej podawała alkohol do stolików. Sprzeciw wobec nowych zasad najlepiej słychać w samych pubach.
- To trochę absurdalne, jakby ktoś nie żył w realnym świecie, przecież właśnie stoimy przed pubem. Na tym polega tradycja. Ludzie chcą mieć swobodę, nie chcą być przywiązani do krzesła. To jakby Włochom powiedzieć, żeby nie jedli makaronu - mówili Polskiemu Radiu stali bywalcy pubu Old Shades w centrum Londynu.
Urzędnicy tłumaczą, że chcą pogodzić nocne życie z komfortem mieszkańców. Nowe zasady mają przede wszystkim ograniczyć hałas i tłok przed pubami.
Urzędnicy londyńskiej dzielnicy Westminster chcą, aby w pubach mniej osób stało przy barze, a obsługa częściej podawała alkohol do stolików. Sprzeciw wobec nowych zasad najlepiej słychać w samych pubach.
- To trochę absurdalne, jakby ktoś nie żył w realnym świecie, przecież właśnie stoimy przed pubem. Na tym polega tradycja. Ludzie chcą mieć swobodę, nie chcą być przywiązani do krzesła. To jakby Włochom powiedzieć, żeby nie jedli makaronu - mówili Polskiemu Radiu stali bywalcy pubu Old Shades w centrum Londynu.
Urzędnicy tłumaczą, że chcą pogodzić nocne życie z komfortem mieszkańców. Nowe zasady mają przede wszystkim ograniczyć hałas i tłok przed pubami.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin