W Sztokholmie w ciągu jednej nocy doszło do siedmiu podpaleń na terenie osiedli mieszkalnych. Według lokalnej policji wydarzenia mają związek z wojną gangów, z którą zmaga się Szwecja od wielu miesięcy.
Pożary, które od godziny 1 w nocy do 4 nad ranem wybuchały w różnych częściach Sztokholmu nie spowodowały ofiar w ludziach, ale doprowadziły do znacznych zniszczeń.
Do podpaleń doszło na południowych przedmieściach Sztokholmu, w dzielnicach: Enskededalen, Feminsgberg i Heninge, oraz w zachodnich częściach miasta: w Racksta i Sodertaije.
Jak poinformowała policja w Sztokholmie, adresy, pod którymi doszło do pożarów, są powiązane z członkami gangu narkotykowego Foxtrot.
Tylko we wrześniu w wyniku strzelanin i eksplozji w Sztokholmie zginęło 12 osób, a od początku roku w stolicy Szwecji i okolicach doszło do 170 eksplozji i pożarów.
W reakcji na to rząd Szwecji zapowiedział, że wojsko będzie wspierać policję w walce z gangami, premier kraju podpisał ustawę, umożliwiającą służbom stosowanie podsłuchów prewencyjnych.
Do podpaleń doszło na południowych przedmieściach Sztokholmu, w dzielnicach: Enskededalen, Feminsgberg i Heninge, oraz w zachodnich częściach miasta: w Racksta i Sodertaije.
Jak poinformowała policja w Sztokholmie, adresy, pod którymi doszło do pożarów, są powiązane z członkami gangu narkotykowego Foxtrot.
Tylko we wrześniu w wyniku strzelanin i eksplozji w Sztokholmie zginęło 12 osób, a od początku roku w stolicy Szwecji i okolicach doszło do 170 eksplozji i pożarów.
W reakcji na to rząd Szwecji zapowiedział, że wojsko będzie wspierać policję w walce z gangami, premier kraju podpisał ustawę, umożliwiającą służbom stosowanie podsłuchów prewencyjnych.

Radio Szczecin