Stany Zjednoczone oceniają, że Izrael nie jest odpowiedzialny za eksplozję w szpitalu w Strefie Gazy.
Według izraelskiego rządu, wybuch spowodowała rakieta wystrzelona przez bojowników islamskiego Dżihadu. - To fanatycy z Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu zbombardowali szpital Al Ahli w Gazie - mówią władze Izraela.
Zaraz po eksplozji Hamas oskarżył Izrael o zbombardowanie szpitala i tym samym o dokonanie zbrodni wojennej. Izraelska armia wkrótce potem poinformowała, że nie ma nic wspólnego z pociskiem, który spadł na szpital. Ambasador Izraela w Warszawie Jakow Liwne mówił dzisiaj, że armia ma już dowody, że pocisk został wystrzelony przez Islamski Dżihad czyli fanatyków współpracujących z Hamasem. Rakieta miała trafić w cel w Izraelu, ale nie doleciała na miejsce. „Islamski Dżihad wystrzelił rakietę z cmentarza, położonego w pobliżu szpitala. Rakieta poszła w górę, ale zamiast kierować się w stronę Izraela, jak to planowali, spadła, a paliwo rakietowe spowodowało ogromną eksplozję“ - mówił dyplomata.
Wcześniej kierowane przez Hamas Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy oskarżyło o atak Izrael i podało, że zginęło w nim ponad 470 osób.
„Podczas gdy kontynuujemy zbieranie informacji, w oparciu o analizę wykonanych z góry obrazów, przechwyconej komunikacji oraz publicznie dostępnych informacji w tej chwili oceniamy, że Izrael nie jest odpowiedzialny za wczorajszą eksplozję w szpitalu w Gazie” - oświadczyła rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu Adrienne Wattson.
Dziennik Wall Street Journal donosi, że amerykańskie służby wywiadowcze zebrały sygnały o "wysokim stopniu pewności" potwierdzające, że Izrael nie był odpowiedzialny za wybuch. Przedstawiciele amerykańskiej administracji poinformowali, że Izrael podzielił się z USA własną oceną wywiadowczą eksplozji w szpitalu w Gazie na krótko przed odlotem Joe Bidena do Izraela. Prezydent USA powiedział później dziennikarzom, że wygląda na to, iż za atak odpowiedzialny jest nie Izrael, ale „druga strona”. Dodał, że opiera swoją ocenę na danych, jakie przekazał mu Pentagon.
Wczorajsza tragedia jest najbardziej krwawym atakiem w Gazie od początku wojen Hamasu z Izraelem w 2008 roku. Zaraz po tragedii doszło do antyizraelskich protestów na Zachodnim Brzegu, w Libanie i w Katarze. W środę manifestacje ponownie pojawiły się na ulicach miast regionu, a Izrael usłyszał słowa potępienia z ust wielu arabskich przywódców.
Zaraz po eksplozji Hamas oskarżył Izrael o zbombardowanie szpitala i tym samym o dokonanie zbrodni wojennej. Izraelska armia wkrótce potem poinformowała, że nie ma nic wspólnego z pociskiem, który spadł na szpital. Ambasador Izraela w Warszawie Jakow Liwne mówił dzisiaj, że armia ma już dowody, że pocisk został wystrzelony przez Islamski Dżihad czyli fanatyków współpracujących z Hamasem. Rakieta miała trafić w cel w Izraelu, ale nie doleciała na miejsce. „Islamski Dżihad wystrzelił rakietę z cmentarza, położonego w pobliżu szpitala. Rakieta poszła w górę, ale zamiast kierować się w stronę Izraela, jak to planowali, spadła, a paliwo rakietowe spowodowało ogromną eksplozję“ - mówił dyplomata.
Wcześniej kierowane przez Hamas Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy oskarżyło o atak Izrael i podało, że zginęło w nim ponad 470 osób.
„Podczas gdy kontynuujemy zbieranie informacji, w oparciu o analizę wykonanych z góry obrazów, przechwyconej komunikacji oraz publicznie dostępnych informacji w tej chwili oceniamy, że Izrael nie jest odpowiedzialny za wczorajszą eksplozję w szpitalu w Gazie” - oświadczyła rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu Adrienne Wattson.
Dziennik Wall Street Journal donosi, że amerykańskie służby wywiadowcze zebrały sygnały o "wysokim stopniu pewności" potwierdzające, że Izrael nie był odpowiedzialny za wybuch. Przedstawiciele amerykańskiej administracji poinformowali, że Izrael podzielił się z USA własną oceną wywiadowczą eksplozji w szpitalu w Gazie na krótko przed odlotem Joe Bidena do Izraela. Prezydent USA powiedział później dziennikarzom, że wygląda na to, iż za atak odpowiedzialny jest nie Izrael, ale „druga strona”. Dodał, że opiera swoją ocenę na danych, jakie przekazał mu Pentagon.
Wczorajsza tragedia jest najbardziej krwawym atakiem w Gazie od początku wojen Hamasu z Izraelem w 2008 roku. Zaraz po tragedii doszło do antyizraelskich protestów na Zachodnim Brzegu, w Libanie i w Katarze. W środę manifestacje ponownie pojawiły się na ulicach miast regionu, a Izrael usłyszał słowa potępienia z ust wielu arabskich przywódców.

Radio Szczecin