Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Fot. pixabay.com / Pexels (CC0 domena publiczna)
Fot. pixabay.com / Pexels (CC0 domena publiczna)
We Francji oburzenie wywołuje postawa lidera radykalnej lewicy Jean-Luca Mélenchona w sprawie sytuacji w Izraelu. Szef partii Francja Nieujarzmiona - trzeciej siły polityczne w kraju - oskarżył francuskie władze o wspieranie zbrodni na cywilach w strefie Gazy. Słowa te wywołały falę krytyki, również w jego obozie politycznym.
Oburzenie wywołał komentarz w mediach społecznościowych Jean-Luca Mélenchona do wizyty francuskiej delegacji w Izraelu, na czele której stała szefowa izby deputowanych Yaël Braun-Pivet.

Szef radykalnej lewicy napisał, że przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego "obozuje w Tel-Awiwie, aby podżegać do masakry w Gazie".

- To szokujące. Po raz kolejny uczyniono ze mnie cel - skomentowała Yaël Braun-Pivet.

Część obserwatorów twierdzi, że Mélenchon celowo użył słowa "obóz", aby nawiązać do Holokaustu i obrazić szefową izby deputowanych, która ma żydowskie korzenie.

Narodowcy, prawica i rządowa koalicja określiły słowa Mélenchona mianem "hańbiących".

Potępiono też udział działaczy jego partii w propalestyńskich wiecach, podczas których tysiące osób skandowały "Allahu Akbar". Organizacje antyrasistowskie i publicyści oskarżają Mélenchona o antysemityzm, twierdząc, że jego formacja chce tym sposobem przyciągnąć muzułmański elektorat.

Coraz głośniej mówi się jednak o rosnącym niezadowoleniu wewnątrz partii Mélechona i w koalicji całej lewicy - NUPES. Niektórzy politycy otwarcie mówią, że powinien odejść. Komuniści i socjaliści zawiesili już swój udział w sojuszu.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty