We Francji oburzenie wywołuje postawa lidera radykalnej lewicy Jean-Luca Mélenchona w sprawie sytuacji w Izraelu. Szef partii Francja Nieujarzmiona - trzeciej siły polityczne w kraju - oskarżył francuskie władze o wspieranie zbrodni na cywilach w strefie Gazy. Słowa te wywołały falę krytyki, również w jego obozie politycznym.
Oburzenie wywołał komentarz w mediach społecznościowych Jean-Luca Mélenchona do wizyty francuskiej delegacji w Izraelu, na czele której stała szefowa izby deputowanych Yaël Braun-Pivet.
Szef radykalnej lewicy napisał, że przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego "obozuje w Tel-Awiwie, aby podżegać do masakry w Gazie".
- To szokujące. Po raz kolejny uczyniono ze mnie cel - skomentowała Yaël Braun-Pivet.
Część obserwatorów twierdzi, że Mélenchon celowo użył słowa "obóz", aby nawiązać do Holokaustu i obrazić szefową izby deputowanych, która ma żydowskie korzenie.
Narodowcy, prawica i rządowa koalicja określiły słowa Mélenchona mianem "hańbiących".
Potępiono też udział działaczy jego partii w propalestyńskich wiecach, podczas których tysiące osób skandowały "Allahu Akbar". Organizacje antyrasistowskie i publicyści oskarżają Mélenchona o antysemityzm, twierdząc, że jego formacja chce tym sposobem przyciągnąć muzułmański elektorat.
Coraz głośniej mówi się jednak o rosnącym niezadowoleniu wewnątrz partii Mélechona i w koalicji całej lewicy - NUPES. Niektórzy politycy otwarcie mówią, że powinien odejść. Komuniści i socjaliści zawiesili już swój udział w sojuszu.
Szef radykalnej lewicy napisał, że przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego "obozuje w Tel-Awiwie, aby podżegać do masakry w Gazie".
- To szokujące. Po raz kolejny uczyniono ze mnie cel - skomentowała Yaël Braun-Pivet.
Część obserwatorów twierdzi, że Mélenchon celowo użył słowa "obóz", aby nawiązać do Holokaustu i obrazić szefową izby deputowanych, która ma żydowskie korzenie.
Narodowcy, prawica i rządowa koalicja określiły słowa Mélenchona mianem "hańbiących".
Potępiono też udział działaczy jego partii w propalestyńskich wiecach, podczas których tysiące osób skandowały "Allahu Akbar". Organizacje antyrasistowskie i publicyści oskarżają Mélenchona o antysemityzm, twierdząc, że jego formacja chce tym sposobem przyciągnąć muzułmański elektorat.
Coraz głośniej mówi się jednak o rosnącym niezadowoleniu wewnątrz partii Mélechona i w koalicji całej lewicy - NUPES. Niektórzy politycy otwarcie mówią, że powinien odejść. Komuniści i socjaliści zawiesili już swój udział w sojuszu.

Radio Szczecin