W Belgii przedostatni, trzeci poziom zagrożenia terrorystycznego zostanie na razie utrzymany. Zapowiedział to szef agencji odpowiedzialnej za analizę zagrożeń Gert Vercauteren w rozmowie z flamandzkim radiem VRT.
Po ataku terrorystycznym w ubiegły poniedziałek, kiedy Tunezyjczyk zabił dwóch kibiców piłkarskich ze Szwecji, Belgia podniosła zagrożenie terrorystyczne do najwyższego poziomu. Następnego dnia, kiedy terrorysta zginął w obławie policyjnej, poziom został obniżony do przedostatniego.
Szef agencji odpowiedzialnej za analizę zagrożenia terrorystycznego przyznał, że jednym z powodów utrzymania trzeciego poziomu zagrożenia jest wojna na Bliskim Wschodzie.
- Kryzys w Strefie Gazy wywołuje emocje, a w takiej atmosferze istnieje duże ryzyko, że niektóre osoby wyrażą swój gniew lub w frustrację w brutalny sposób. Taka sytuacja utrzyma się w nadchodzących tygodniach - powiedział Gert Vercauteren.
Nie spodziewa się on natomiast wojska na ulicach, tak jak było to po atakach terrorystycznych w Brukseli w marcu 2016 roku, w których zginęły 32 osoby. Jego zdaniem ważne jest, by nie przesadzać z reakcją. Na ulicach jest obecnie więcej patroli policyjnych i zalecana jest zwiększona czujność.
Szef agencji odpowiedzialnej za analizę zagrożenia terrorystycznego przyznał, że jednym z powodów utrzymania trzeciego poziomu zagrożenia jest wojna na Bliskim Wschodzie.
- Kryzys w Strefie Gazy wywołuje emocje, a w takiej atmosferze istnieje duże ryzyko, że niektóre osoby wyrażą swój gniew lub w frustrację w brutalny sposób. Taka sytuacja utrzyma się w nadchodzących tygodniach - powiedział Gert Vercauteren.
Nie spodziewa się on natomiast wojska na ulicach, tak jak było to po atakach terrorystycznych w Brukseli w marcu 2016 roku, w których zginęły 32 osoby. Jego zdaniem ważne jest, by nie przesadzać z reakcją. Na ulicach jest obecnie więcej patroli policyjnych i zalecana jest zwiększona czujność.

Radio Szczecin