Ostrzały za pomocą dronów i rakiet to dla mieszkańców Charkowa niemal codzienność. Najtrudniej znoszą to najmłodsi. Dźwięki eksplozji wywołują lęk. Dorośli próbują wspierać dzieci w trudnych chwilach.
Charkowska dzielnica Słobidzka jest atakowana bardzo często. W jednym z bloków mieszka Pan Ołeksandr. Ma 4-letniego syna, który nie zna innej rzeczywistości niż wojna i powtarzające się ostrzały.
Ołeksandr w rozmowie z Polskim Radiem wspomina, że kiedy syn był całkiem mały przekonywał go z żoną, że eksplozje to grzmoty burzy. A teraz, jak zaznacza, już syn sam mówi: "Tato coś wybucha. To na pewno kacapskie rakiety".
Rozmówca Polskiego Radia dodaje, że najgorzej było kilka tygodni temu, kiedy drony spadły za sąsiednim blokiem. "Mały schował się pode mną i mówi: tato - trzymaj mnie proszę". Bardzo się przestraszył. Potem, przez jakiś czas w ogóle nie chciał wychodzić z mieszkania.”
Aby ochronić najmłodszych przed atakami powietrznymi w Charkowie i obwodzie charkowskim działa kilkadziesiąt podziemnych szkół. W tym roku ma być utworzone pierwsze podziemne przedszkole.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
Ołeksandr w rozmowie z Polskim Radiem wspomina, że kiedy syn był całkiem mały przekonywał go z żoną, że eksplozje to grzmoty burzy. A teraz, jak zaznacza, już syn sam mówi: "Tato coś wybucha. To na pewno kacapskie rakiety".
Rozmówca Polskiego Radia dodaje, że najgorzej było kilka tygodni temu, kiedy drony spadły za sąsiednim blokiem. "Mały schował się pode mną i mówi: tato - trzymaj mnie proszę". Bardzo się przestraszył. Potem, przez jakiś czas w ogóle nie chciał wychodzić z mieszkania.”
Aby ochronić najmłodszych przed atakami powietrznymi w Charkowie i obwodzie charkowskim działa kilkadziesiąt podziemnych szkół. W tym roku ma być utworzone pierwsze podziemne przedszkole.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin